poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 20

           


                             ~.~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~.~.~


               Wsłuchiwała się uważnie słowom wypowiedzianym przez przyjaciółkę. Opowiadała jej o zaistniałej sytuacji która miała miejsce tego samego wieczoru i słuchała jak wspomina Zacka i porównuje ich do siebie. Na samą myśl o swoim bracie było jej ciężko,ale co miała zrobić skoro wiedziała że nie może tak po prostu powiedzieć Monie żeby o tym nie rozmawiały bo dobrze znała relacje łączącą ją i Zacka. Starała się ją wspierać w jej złych chwilach i powiedziała że nie pozwoli by taka kolejna sytuacja z Justinem się zdarzyła. Leżały jeszcze tak przez chwile, aż oby dwie zasnęły. Następnego ranka, no jeżeli 13 można nazwać rankiem. Jako pierwsza wstała Hope, o dziwo. Uśmiechnęła się w stronę Przyjaciółki i poszła po cichu do swojego pokoju, wyszukała luźne rzeczy i zrobiła lekki makijaż. Postanowiła że zrobi śniadanie dla niej i dla Mony, jakoś czuła się jak nowo narodzona miała chęci do życia. Wyciągnęła składniki do robienia naleśników i wzięła się za robotę. Po kilku minutach zadzwonił jej telefon, z wielkim uśmiechem spojrzała na ekran, na którym widniało jego zdjęcie.
- Halooo.
- Dzień dobry moja droga pani, wyspana?
- Yhym, właśnie robię śniadanie.
- Że jak? Śniadanie o tej porze nie no szacun.
- Haha... no tak wiem, to trzeba być mną.
- Dobra do rzeczy bo później zapomnę. masz może ochotę pójść do kina, nie przyjmuję odmowy.
- Przepraszam Niall, ale nie mogę. Bardzo bym chciała, ale nie zostawię Mony samej. Przełóżmy to na inny dzień. - dziewczyna strasznie chciała sie z nim spotkać, ale nie chciała zostawiać przyjaciółki samej, chciała z nią spędzić trochę czasu jak dawniej.
-  Jak to? Coś się stało? Może pójść z nami jak chcesz.
- Nie to nie jest dobry pomysł.
- A czyli jej jeszcze nie powiedziałaś? Rozumiem. Zadzwoń jak znajdziesz dla mnie czas.
- Nie proszę Cię Niall, to nie tak. Chciałam jej powiedzieć, ale... no po prostu nie mogłam, nie chciałam jej dołować jeszcze bardziej. Przecież wiesz że Cię kocham.
- A może po prostu nie chciałaś jej powiedzieć bo się bałaś, tylko czego? A z resztą, na razie śpieszę się.
- Nie no Niall! Niall nie rozłączaj się! No weź nie obrażaj się  teraz!- po chwili zauważyła że rozmowa została przerwana. Zdenerwowała się, nie jej wina że nie może zrozumieć tego że nie chciała jej ranić, przecież jej powie tylko trochę później, rzuciła telefon na stół a ten następnie jej spadł i rozbił się jej ekran- SERIO!? kurwa co za pojebany telefon!- Nagle zauważyła że w wejściu do kuchni stoi Mona ze zdziwioną miną.
- Nie co się miało stać, mały wypadek, siadaj zaraz podam ci naleśniki. - Hope strasznie trzęsły się ręce, nie wierzyła że właśnie teraz odstawia jakieś cyrki z obrażaniem się. Siedziały w ciszy i jadły, żadna z nich nie chciała się odzywać. Lecz Naomi przysięgła sobie że mimo co, ale nic jej dzisiejszego humoru nie popsuje.  Wstała włożyła naczynia do zmywarki i pognała Monę na górę by się w coś ubrała, miała zamiar wziąć przyjaciółkę do wesołego miasteczka.


                                                  ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY~.~.~.~


Domyśla się że coś się stało, bo od czasu jakiegoś telefonu zachowuje się trochę dziwnie. Ale nie chciała jeszcze jej bardziej denerwować.  Weszła do swojego pokoju i wyszukała jakiś zestaw na dzisiejszy dzień. Związała włosy w nieogarniętego koka i zbiegła do salonu gdzie czekała na nią przyjaciółka. Popatrzyła chwilę na nią i machnęła ręką pokazują na drzwi. Zaciekawiona Mona cały czas pytała się Naomi gdzie idę i czy jeszcze daleko. Co ta tylko się do niej tajemniczo uśmiechnęła i włożyła słuchawki do uszu bo wiedziała że ta nie przestanie się jej pytać gdzie idą. Mona założyła ręce na klatkę piersiową i podążała za Hope.







__________________________________________________________________________
A więc jak obiecałam tak dodałam. Dziękuję za miłe komentarze
z waszej strony, to bardzo miłe. <3 I tak jak kolejnym razem
5 KOMENTARZY I NEXT <3

środa, 29 maja 2013

Rozdział 19

                               ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~.~


  Naomi wraz z Niallem dalej przyglądali się zaistniałej sytuacji. Dziewczyna była szczęśliwa a Horan strasznie zdziwiony, ale jednocześnie mu ulżyło bo był pewien że Hope go nie okłamała. Złapał ją za rękę i szepną do jej ucha "Przepraszam", ale czy właśnie tego oczekiwała.? Nie! Chciała aby jej ufał, ale nie potrafiła sprzeciwić się jego urokowi. Siedzieli jeszcze chwilę, ale dziewczyna uświadomiła sobie że jest już trochę późno i czas się zbierać podeszła do Larrego i pożegnała się z każdym z osobna życząc im powodzenia, następnie stanęła na przeciwko blondyna i wtopiła się w jego błękitne tęczówki, ten nie mogąc się powstrzymać wbił swoje usta w jej wargi i pocałował namiętnie. Loczek z Tommo przyglądali się temu nie mogąc w to uwierzyć przecież nic nie mówili że są razem a ni nic z tych rzeczy. Gdy para się od siebie odsunęła uśmiechnęli się do siebie i spojrzeli na chłopaków którzy oczekiwali na jakiekolwiek wyjaśnienia. Ci zrezygnowani postanowili im to wszystko wyjaśnić, po kilku minutach gdy już wszyscy wszystko wiedzieli zbiegli na dół by poinformować wszystkich że Louis i Harry są razem i że Niall i Naomi też. Wszyscy byli zaskoczeni, ale również szczęśliwi i gratulowali im, lecz nie Eleonor wściekła wyszła z ich domu trzaskając drzwiami nikt nie miał pojęcia dlaczego tak zareagowała. Na dworze stawało się coraz ciemniej więc Naomi już tak na prawdę podniosła swój tyłek i pożegnała się ze wszystkimi i ruszyła w stronę drzwi. Nie chciała zamawiać taksówki ponieważ była piękna pogoda mimo że było szarawo na dworze. Idąc chodnikiem ktoś ją zaczepił, była to El, spojrzała na nią wściekłym wzrokiem.
- Po co ta co ta cała szopka co, musieliście to wszystkim rozgłaszać!!!- krzyczała a w oczach miała łzy
- O co ci chodzi nawet mnie nie znasz i od samego początku na mnie najeżdżasz nawet ci nic nie zrobiłam opanuj się kobieto!
- Ty dalej nic nie rozumiesz prawda? A no tak zapomniałam tobie wszystko trzeba tłumaczyć mimo że ty niby wiesz wszystko najlepiej.
- Nie znasz mnie, więc nie osądzaj nic o mnie nie wiesz. To już nie moja wina że ty masz swoje jakieś humorki i odgrywasz jakieś przedstawienie, jesteś przyjaciółką Harrego i Louisa więc powinnaś się cieszyć że są szczęśliwi.
- Nie wiem nic o tobie, a może jednak. Jesteś kolejną rozpuszczoną dziewczynką której wszystko wolno i której rodzice na wszystko pozwalają. Powiedz że nie zgadłam. Jesteś jedynaczką która nigdy o nic nie musiała się starać. A a jeśli chodzi o Tommo i Harrego to nic nie wiesz w tej sprawie nie mam pojęcia czemu to właśnie tobie zaufali i powierzyli. Przecież mogłaś od razu polecieć do prasy i ich wydać dlaczego tego nie zrobiłaś co?
- Mylisz się zawsze w życiu musiałam o wszystko walczyć, nic mi nigdy nie przychodziło łatwo. A rodzice zawsze miałam przesrane musiałam się dobrze uczyć nic nie mogłam robić bez ich pozwolenia, ale co ty możesz o tym wiedzieć. I nie nie jestem jedynaczką, mój brat jest... to właściwie nie wiem wiem tyle że na wojnie. Czy dalej uważasz że mam takie zajebiste życie bo ja kurwa tak nie uważam! Może dlatego że mi na nich zależy co nie pomyślałaś o tym? Jeśli chcesz stać tutaj i się kłócić to nie mam na to czasu. - wymawiając te wszystkie słowa łzy same zbierały jej się do oczu.
- Przepraszam nie wiedziałam, źle cię oceniłam. Po prostu martwię się o nich, jak na to ludzie zareagują i wg.
- Dobra nie ważne, skończmy temat o mnie. A co do chłopaków nie musisz się o nich martwić poradzą sobie, ale to nie tylko o to chodzi prawda?
- Może, ale to nie jest ważne, skoro mówisz że dadzą sobie radę to ci wierzę. Muszę już lecieć trzymaj się i jeszcze raz przepraszam. - Naomi nie zdążyła nic odpowiedzieć dlatego że Eleonor odwróciła się i poszła szybkim krokiem znikając gdzieś w tłumie. Dziewczyna nie rozumiała do końca o co chodziło z tym wszystkim, ale starała się o tym na razie nie myśleć. chciała wrócić wreszcie do domu i opowiedzieć Monie o wszystkim o tym że jest z Niallem i o Larrym.



                                           ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY ~.~.~.~


       Leżała w swoim pokoju patrząc pusto w sufit, tak jakoś zaczęła rozmyślać o Zacku. Wspominała ich wspólne chwile, pocałunki, spacery nocą, tęskniła za nim. Mimo że upłynął już prawie rok to nie potrafiła wymazać go z pamięci to dzięki niemu poczuła się wyjątkowa i za to mu dziękowała, ale i też nienawidziła. Od kiedy wyjechał na wojnę obiecał że będzie się z jak najczęściej odzywał, wysyłał listy. Przyrzekał że ją kocha i zawsze będzie, nie dotrzymał obietnicy, wyjechał nie dając przez ten czas nawet znaku życia. Dobrze wiedziała że przez pewien czas pisał do swojej siostry rodziców, ale zastanawiała się dlaczego nie do niej. Strasznie przez niego cierpiała, niewyspane noce, codzienny płacz i krzyki. Obiecała sobie że gdy go spotka będzie się zachowywać tak jakby ich nigdy nic nie łączyło, będzie to dla ich dwóch najlepsze rozwiązanie, on nie będzie musiał się tłumaczyć, a ona przeżywać tego od nowa. Bała się kolejnego zranienia n
ie chciała być traktowana jak zwykły przedmiot mimo, że z bratem Naomi była ponad 3 lata. Trzy najpiękniejsze lata jej jak dotychczasowego życia.  Z jej rozmyśleń wyrwał ją pukanie do drzwi od jej pokoju, zauważyła uśmiechniętą od ucha do ucha Naomi. Przyjaciółka wskoczyła jej na łóżko, chciała coś powiedzieć lecz widziała w oczach Mony coś niepokojącego, postanowiła że odczeka z jej informacjami, a wysłucha Mony. Mona patrzyła na nią z nadzieją że ta będzie wiedziała o co chodzi i bez niczego będzie mogła zacząć mówić o dzisiejszym dniu.



____________________________________________________
Hejo kochani jest następny :3 Nareszcie udało mi się go skończyć.. ;p
Teraz to wy będziecie decydować kiedy dodaję, tylko musicie
komentować :P Te komentarze są dla mnie abym wiedziała że
ktoś to w ogóle czyta i czy warto jeszcze pisać.

5 KOMENTARZY I NEXT <3

piątek, 17 maja 2013

Rozdział 18

                                  ~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY ~.~.~


        Mona nie wiedziała co ma sobie o tym wszystkim myśleć, najpierw udaje takiego milutkiego a teraz takiego chama. Łzy nie przestawały lecieć z jej oczu,chciała wrócić do domu aby powiedzieć o wszystkim Naomi. Mimo, że przed wyjściem się trochę posprzeczały, miła ochotę się do niej mocno przytulić. Było dobrze po 19, do domu miała jeszcze spory kawał do przejścia, a była na wysokich szpilkach co nie ułatwiało jej sytuacji. Postanowiła że je zdejmie i pójdzie na bosaka. Cały czas myślała o zaistniałej sytuacji. Przechodząc przez park zauważyła Alfreda przyjaciela Justina, w tamtej chwili życzyła sobie aby to on jej nie zauważył. (Alfreda poznała raz jak spotkała się z Justinem poszli razem na pizzę). Starała się go jakoś nie zauważalnie ominąć lecz na na marne. Chłopak  zobaczył i podbiegł do niej, wiedziała że teraz będzie się musiała tłumaczyć dlaczego płakała i bo widać było jej czerwone i podpuchnięte oczy i co się stało jej w nadgarstki, miała mocno czerwone od ucisku w jakim trzymał ją Justin, lecz miała tylko nadzieje że zauważy oczy. Alfredo był już coraz bliżej, przywitali się pocałunkiem w policzek, uśmiechnęła się sztucznie do niego, ale ten to zauważył i zaczął wypytywać.
- Co się stało? Dlaczego płakałaś? Czy ktoś Ci coś zrobił?- chłopak był tak mocno zdenerwowany że nie kazał sobie czekać i nie dawał się spławiać. - Po raz kolejny się pytam co się stało? Mona dobrze wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko.- Chwycił ją za ręce i w tym momencie zauważył jej zaczerwienione nadgarstki, ta tylko wyrwała je spuszczając wzrok. Miała nadzieje że ten w końcu odpuści sobie i zostawi ją w spokoju.
- Czy to Justin ci to zrobił?- podniósł jej podbródek aby spojrzała mu prosto w oczy. Jej oczy były całe zaszklone i z nich spływały pojedyncze łzy. Mona nie odpowiedziała na jego pytanie tylko odwróciła wzrok. Ten jednak już wiedział, że to sprawka jego kumpla. Podszedł bliżej dziewczyny i mocno ją do siebie przytulił, nie zadawał już więcej pytań bo widział jak to ją bardzo boli. Zaproponował tylko że ją podwiezie nie chciał jej zostawiać w takim stanie samej, nie potrafił tak. Drogę do auta Alfreda przemilczeli żadne z nich nie miało zamiaru tego jednak przerywać. Mona usiadał na siedzenie koło pasażera i odwróciła głowę w stronę okna. Nawet nie wiedziała kiedy dojechali na miejsce, była tak zatracona w myślach. Chłopak szturchnął ją powiadamiając ją że są pod jej domem, ta się uśmiechnęła do niego sztucznie i przytuliła go mocno, dziękując mu. Chłopak podał jej swój numer jak by czegoś potrzebowała to miała do niego zadzwonić lub napisać sms'a. I mówiąc do niej - Justin to kretyn, nie powinnaś się nim w ogóle przejmować, nie zasługuje na ciebie. Trzymaj się mała- Czekał aż wejdzie domu chciał mieć pewność że nie pójdzie nigdzie indziej. Mona weszła do domu, od razu ruszyła w stronę pokoju Naomi mając nadzieję że ona tam jest lecz się pomyliła, cały dom był pusty była tylko ona i cztery ściany.Postanowiła że pójdzie wziąć długą kąpiel, nalała sobie do pełna gorącej wody i weszła zanurzając w niej swoje całe ciało. Myślała nad tym dlaczego tak bardzo zabolało ją to jak potraktował ją Bieber, przecież nie byli razem i go nie kochała, sama nie wiedziała co do niego czuje. Postanowiła że zapomni o tym co się dzisiaj wydarzyło i będzie miała go głęboko w dupie. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego, dosyć w przeszłości cierpiała przez jej pierwszą miłość, do której chyba jeszcze  żywiła jakieś uczucie.



                                          ~.~.~ Z PERSPEKTYWY JUSTINA~.~.~

 Siedział sam w swoim pokoju, myśląc nad tym co zrobił jakieś 2 godziny temu. Przecież nie chciał jej zranić, ale to ona go tak zdenerwowała. Chyba coś do niej czuje, bo przy niej jest całkiem inny, nieobliczalny. Nakrzyczał tak na nią bo nie chciał, by odchodziła, chciał żeby zrozumiała że jemu na niej zależy, lecz on nie potrafi inaczej okazywać uczuć, a teraz mógł ją stracić. Leżąc tak na łóżku uświadomił sobie że popełnił wielki błąd, postanowił że zadzwoni do niej i jej wszystko wytłumaczy, wiedział że nie ma co liczyć na spotkanie bo czuł że będzie się go bać a tego nie chciał za żadne skarby świata.

         
                                          ~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~


 Harry z Naomi szybko odskoczyli od siebie, nie wiedząc co się teraz dzieje. Byli strasznie wystraszeni, Louisowi leciały łzy z oczu i widać było w nich ból, za to Nialla oczy były  przepełnione złością. Wszyscy stali w zupełnej ciszy, nikt jakoś nie miał zamiaru jej przerwać lecz Louis nie wytrzymał, wybuchł głośnym płaczem.
- Jak mogłaś, mówiłem Ci o wszystkim, a ty zrobiłaś mi takie świństwo.
- Nie Louis to nie tak jak myślisz, Harry po prostu...- chłopak nie dał jej dokończyć wtrącając jej się.
- Nie to nie tak jak myślę! A może to co widziałem to tylko moje przewidzenia, przecież nie jestem głupi.
- No właśnie moglibyście się chociaż przyznać, a nie udajecie jakiś idiotów przed nami, a ja głupi myślałem że to co mi wczoraj powiedziałaś było prawdą, tylko i wyłącznie się mną zabawiłaś.!- krzyczał zdenerwowany Niall, ale w jego głosie słychać było smutek.
- Nie prawda, to co Ci wczoraj powiedziałam było czystą prawdą! - mówiła a jaj głos zaczynał powoli drżeć miała tylko nadzieje że Harry jakoś zareaguje, a ona nie straci Nialla.
- Kurwa! Może byś chociaż nie kłamała! Przyznaj się!
- Do czego ma się przyznać, że co że pomagała mi w tym abym mógł wyznać miłość Lousowi tak? Tak jestem zabujany po uszy w idiocie który się właśnie na minie wydziera mimo że już jest zakochany w innej osobie. I tak jestem gejem, ale nie lubię tego określenia. Coś jeszcze chcesz wiedzieć!?- krzyknął Harry, a następnie usiadł na łóżko. W pokoju panowała zupełna cisza, Louis podszedł powoli do loczka, klękając przy nim i podnosząc jego podbródek. - Zostaw mnie proszę nie chcę abyś się nade mną teraz rozczulał.- odepchnął jego rękę, lecz Tommo nie miał zamiaru się poddawać - Kocham Cię!
-Co!?- odpowiedział zszokowany loczek, lecz Louis złączył ich usta w pocałunek, który chłopak od razu odwzajemnił.





___________________________________________________
Tak wiem długo czekaliście. Przepraszam. Ale w końcu jest, jeszcze
jutro lub w niedziel postaram się wam dodać rozdział 19.
Kocham was. Mam nadzieję że się podoba. ;3


czwartek, 16 maja 2013

INFO!

 Przepraszam, że tak długo nie dodaje żadnego rozdziału, ale nie mam kiedy napisać. Ostatnio miałam karę na kompa za oceny, teraz gdy już wszystko ogarnęłam to będę dodawać regularnie. Następny rozdział dodam jutro lub w weekend na 100%. Jeszce raz bardzo was przepraszam i dziękuję za wszystkie wyświetlenia. Kocham was <3    
                                                               xxxx Mania <3xxxx

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 17

                                              ~.~ PERSPEKTYWA  NAOMI ~.~

    Mimo że było lato to wieczór był wyjątkowo chłodny, Louis oddał swoją bluzę Naomi bo widząc jak na jej skórze pojawia się gęsia skórka. Dziewczynie zaróżowiły się z lekka policzki lecz nie miała zamiaru tego ukrywać, uśmiechnęła się lekko do chłopaka i wspólnie pomaszerowali w stronę domu chłopaków. Przez całą drogę milczeli, Naomi widziała że Louis strasznie cierpi postanowiła z tym skończyć. Przecież dobrze wiedziała, że Harry kocha Louisa, a Louis kocha Harrego, przyrzekła sobie że w czasie rozmowy z Harrym postara się go na mówić na to by wyznał Tomlinsonowi co czuje. Powolnym krokiem weszli do wielkiej willi idąc w stronę wielkiego salony, nagle ich oczom ukazali się chłopacy w towarzystwie dziewczyn Perrie, Danielle oraz Eleonor. Louis wyszczerzył oczy tak jak by mu zaraz miały wyskoczyć, zastanawiało go to co El tu porabia skoro spotykali się jedynie w celach ich "związku", dziewczyna dobrze wiedziała że chłopak nic do niej nie czuł. I nigdy po za wywołaniem jakieś sensacji nie spotykali się. Zdezorientowany chłopak podszedł do każdej z dziewczyn uśmiechając się sztucznie, to samo zrobiła Naomi. Dziewczyny od razu polubiły Naomi, lecz Eleonor nie za bardzo patrzyła się na nią jakby wzrokiem zabójcy, pewnie sądziła że ją i Louisa coś łączy. Naomi zauważyła że w pokoju brakuje Harrego.
- Ej a tak wg  gdzie jest loczek?
- Siedzi u siebie w pokoju i na pewno się na czymś wyżywa, odwala mu tak jak niektórym dziewczyną w czasie okresu- odpowiedział z lekkim uśmiechem Zayn lecz od razu został spiorunowany przez dziewczyny.
- No to może jak pójdę wybadać co mu jest może mi się jakoś uda do nie go dojść
- To powodzenia pani psycholog, nawet go dobrze nie znasz i myślisz że jesteś w stanie mu pomóc jesteś w błędzie kochana- odparła z sarkazmem El, Naomi zacisnęła ręce w pięści chcąc usunąć z jej ładnej buźki ten uśmieszek, Naomi mimo że była słaba psychicznie, ale siłę to miała większą niż nie jeden facet, ostatniego czasu zbyt łatwo jest ją sprowokować do byle jakiej bójki.
- Słuchaj mnie laleczko, wiem o nim więcej niż ty! Więc ucisz tą swoją ładną mordę za nim może się jej coś stać!- Naomi z lekkim złośliwym uśmiechem pobiegła w stronę pokoju Harrego, zostawiając ich w totalnym szoku. Nie wiedzieli że ona potrafi pokazać aż takie pazurki. Dziewczyna była zadowolona z tego jak postąpiła, nie do sobą pomiatać byle jakiej dziewczynie. Stoją przed drzwiami chłopaka nie wiedziała co jak ma zacząć tę rozmowę, po chwili namysłu postanowiła że odda się impulsowi. Chwyciła za klamkę i weszła do środka, Styles leżał na łóżku wpatrując się w sufit.
- Ile razy mam powtarzać że nie chce nikogo widzieć, czy to tak trudno zrozumieć?
- Ale ja sądzę że ze mną to byś mógł porozmawiać. Co?- Usiadła na brzegu łóżka, a ten lekko na nią spojrzał i kiwnął głową na znak że się zgadza - Chłopcy się strasznie o ciebie martwią i nie ukrywam że ja również. Co się dzieje?
- Wiem że się martwią ale nie mają o co jestem dorosły mogę robić co chcę i nie mają obaw po prostu chcę wszystko sobie przemyśleć i poukładać.
- To że masz 19 lat nie znaczy że jesteś dorosły, potrzebujesz ich i dobrze o tym wiesz.
-  No i co z tego co ty możesz o tym wiedzieć co?
- Wiem bardzo dużo, straciłam kontakt z osobą która była dla mnie jak anioł stróż i dla mnie poszedł do wojska bo ja nie mogłam. I co ja z tego mam? Nic! Tak dokładnie. Z moim bratem miałam takie kontakty jak przyjaciele, może i czasem był nadopiekuńczy ale lubiłam to i czułam się przy nim bezpiecznie, a teraz nie mam nikogo takiego. - strasznie bolało ją na samą myśl o tym że to wszystko przez nią, ale chciała jakoś do trzeć do chłopaka, ale nie była pewna czy dobrze postąpiła wyjawiając mu swoją tajemnicę.
- Nie wiedziałem że masz brata. Przepraszam. Czasem zachowuję się jak dziecko to fakt, ale nie potrafię przeżyć tego że Louis kogoś ma.
- Nic się nie stało. Kto ci powiedział że kogoś ma co?
- No ty mówiłaś nie pamiętasz.
- Mówiłam że kogoś kocha a nie że kogoś ma a to jest znaczna różnica. Skoro tak strasznie cię to boli powiedz mu że go kochasz nic nie stracisz, a możesz zyskać.
- Ty nic nie rozumiesz, to nie jest takie łatwe, mogę stracić najlepszego przyjaciela.
- Nie stracisz uwierz mi. Tak jak ja ufam tobie.- uśmiechnęła się do chłopaka pokazując swoje słodkie dołeczki, po czym chłopak zrobił to samo. Przez jeszcze jakąś chwile rozmawiali o tym jak by to było jak by Styles odważył się powiedzieć Tomlinsonowi powiedzieć co do niego czuje. zdecydował że zaryzykuje tylko jeszcze nie wiedział jak tego dokonać, poprosił o pomoc Naomi, aby pomogła mu obmyślić plan i jak to mu powiedzieć. Dziewczyna zaproponowała żeby spróbował na niej wyznanie uczuć, przez chwilę się wygłupiali bo Hope nie potrafiła utrzymać powagi dłużej niż 5 sekund. W pewnym momencie powiedzieli sobie że tym razem muszą się jakoś ogarnąć i to zrobić, spojrzeli sobie prosto w oczy, a Harry wypowiedział słowa "KOCHAM CIĘ", na jego nieszczęście nie zauważyli że w drzwiach od pokoju stoi Niall i Louis. Ich wzroki byłe pewne nienawiści, smutku i szoku. Gdy Naomi wypowiedziała słowa "JA CIEBIE TEŻ" Niall wpadł w furię.



                   ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~  Z PERSPEKTYWY MONY~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~

                    Kolacja przebywała w miarę spokojnie, ale do czasu gdy konkubent Patty zaczął krytykować ubiór Mony i to jak wygląda, dziewczyna miała zamiar wstać i wyjść z tamtego miejsca jak najszybciej. Lecz w pewnej chwili  ktoś łapał ją mocno za nadgarstek i posadził z powrotem na krzesło, Justin trzymał jej dłoń tak mocno że po tym miała czerwony ślad. Za to on wstał agresywnie i zaczął mówić przez zaciśnięte zęby.
- Słuchaj mnie palancie, nie masz prawa wg jej obrażać. Więc albo ją przeprosisz albo porozmawiamy w inny sposób.
- JUSTIN!!- krzyknęła matka chłopaka, lecz ten nie miał zamiaru w żaden sposób reagować czekał aż mężczyzna przeprosi, lecz temu ani się śniło, jeszcze bardziej rozsiadł się na krześle i uśmiechał się kpiąco to chłopaka. Bawiło go to że chłopak tak agresywnie zareagował na wypowiedzianą przez niego opinie o Monie.
- Za kogo ty się kurwa uważasz myślisz że jak się spotykasz z moją matką to jesteś kimś. Mylisz się! Jesteś zwykłym skurwesynem, i nie myśl że przy obecności mojej matki się jakoś opanuje. Dziwię się tylko że to ona nie zareagowała na to jak zacząłeś obrażać moją dziewczynę. A zresztą jesteście siebie tak samo warci.- chłopak chwycił ponownie dziewczynę za rękę i pociągną za sobą ku wyjścia. Mona próbowała jakoś wyrwać swoją rękę z jego uścisku lecz ten zaczął ściskać jeszcze bardziej. Gdy byli już na dworze chłopak nie miał zamiaru jej puszczać.
- Nie słyszysz puść mnie to boli!
- Słuchaj mnie uważnie nie po to narobiłem sobie problemów z matką żebyś ty mi tu jakieś scenki odstawiała, powinnaś być mi wdzięczna. - patrzył na nią a jego czy były przepełnione złością i nienawiścią
- Puść mnie! Nie jestem twoją własnością żebyś mnie tak traktował . I nie mam zamiaru cię za nic przepraszać, nie musiałeś tego robić, a teraz mnie zostaw.!
- Ty głupia szmato, myślisz że tak łatwo pozwolę ci odejść?! Mylisz się i to grubo, jesteś tak jak każda jedna - dziewczyna wyrwała się i pobiegła ze łzami w oczach przed siebie.






__________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie odbierałam, ale przez kilka dni nie miałam
dostępu do kompa ;c Ale już teraz bd dodawać rozdziały regularnie.
Dziękuję za wszystkie wejścia ;********

piątek, 19 kwietnia 2013

Rozdział 16

                                         ~.~ Z PERSPEKTYWY MONY ~.~

     Za 2 godziny dziewczyna miała się spotkać z Justinem, nie miała za fajnego humoru po kłótni z Naomi. Strasznie nie lubiła jak się z nią kłóciła bo wtedy czuła się nie w porządku. Powoli szykowała się na spotkanie, była trochę podenerwowana bo bała się jak zareaguje jego mama na nią. Poszła wziąć długą i odprężającą kąpieli, Po godzinie wyszła z pod prysznica, wysuszyła i wyprostowała włosy, a następnie zabrała się za makijaż. Zostało kilka minut do umówionej godziny, Mona zeszła na dół z zamiarem jeszcze porozmawiania z Naomi. Lecz zastała dziewczynę śpiącą na kanapie, zauważyła z okna, że Justin już przyjechał wyszła przed dom w celu aby nie dzwonił do drzwi bo obudził by Naomi. Weszli na chwilkę do środka, a dziewczyna napisała krótką karteczkę do przyjaciółki, mimo że były pokłócone to czuła że powinna ją p informować gdzie jest.
                                        Wyszłam z Justinem. Nie czekaj na mnie, nie wiem kiedy wrócę.
                                                                                                       Mona xxx
Może napisała oschle do dziewczyny to jednak nie widziała w tym nic złego. Uśmiechnęła się do chłopaka i wyszli kierując się do samochodu, ten jak prawdziwy dżentelmen otworzył jej drzwi całując w policzek, Mona lekko zarumieniona wsiadła na miejsce i czekała na Justina. Całą drogę rozmawiali i śmieli się z różnych rzeczy, mimo że dziewczyna obawiała się tej kolacji przy nim nie musiała się niczym przejmować czuła się tak inaczej. Wysiedli z samochodu, Justin chwycił ją za rękę i pomaszerowali w stronę restauracji, wchodząc Mona poczuła taki dziwny ucisk w brzuchu, denerwowała się.Byli już na sali, szli powolnym krokiem do stolika gdzie siedziała już Pattie ze swoim towarzyszem. Przywitali się z nimi i usiedli, Mona zauważyła, kobieta kątem oka przygląda się jej, co jeszcze bardziej ją zmartwiło.


                                     ~.~  Z PERSPEKTYWY  NAOMI ~.~

 Dziewczyna obudziła się, wstała z kanapy i poczuła straszny ból w karku. Powolnym krokiem weszła do kuchni otwierając szeroko lodówkę i zastanawiała się przez kilka minut co mogłaby zjeść. Po dłuższym namyśle zamknęła ją nie biorąc z niej nic prócz puszki coli, usiadła na krześle przy blacie, a w oczy rzuciła jej się malutka kartka kartka którą natychmiast wzięła do ręki. Mogła się tylko domyślić że Mona jest jeszcze zła na nią za dzisiejszą kłótnie. Chciała z kimś o tym porozmawiać, chciała napisać do Nialla żeby do niej przyszedł lecz pomyślała że lepiej będzie jak napisze do Louisa. Chłopak z miłą chęcią zgodził się na spotkanie, miał się u niej zjawić za 30 minut. W tym czasie wzięła długą kąpiel, chciała zmyć z siebie cały trud dnia.  Wyszła z łazienki ubrała się w szare dresy i starą za dużą bluzkę. Po chwili już usłyszała dzwonek do drzwi, zbiegła na dół by otworzyć przyjacielowi, przywitali się ciepłym uśmiechem i całusem w policzek. Zaprosiła go do środka i pokierowali się w stronę kuchni.
- Co chcesz do picia?
- Woda wystarczy. No mów co cię gryzie co?
- Taka tam głupia historia, pokłóciłam się z Moną, a bardziej wymieniliśmy parę zdań ja podniosłam głos, a ona strzeliła focha.
- Haha.. a o co się tak pokłóciłyście?
- Jezu.. no bo.. kurde. Ona uważa że między mną, a Niallem do czegoś doszło i nie dała mi nawet nic powiedzieć.
- A co może mi powiesz że między wami nic nie ma co? Nie jestem głupi, a ona na pewno też nie i widzi co się święci. Na pewno jako twoja przyjaciółka chciałaby wiedzieć co się dzieje w twoim życiu towarzyskim tak jak ty chciałabyś wiedzieć o niej.
- Ty nic nie rozumiesz, lubię Nialla i to bardzo, ale wątpię że to wypali. Wy niedługo wyjeżdżacie w kolejną trasę ja zacznę chodzić do szkoły której nie będę mogła olewać, dlatego nie chcemy tego zapeszać daliśmy sobie szansę, ale jeżeli się nam nie uda to wtedy rozejdziemy się jako przyjaciele. Nie chcemy żeby ktokolwiek o nasi wiedział, na razie wiesz tylko ty. I niech tak pozostanie co.- spojrzała na Louisa pytającym wzrokiem a ten tylko mrugnął na znak zgody. - A tak co u ciebie słychać? Jak tam z Harrym?
- Hymm.. nie za fajnie, Harry tak jakby zaczął mnie unikać, zachowuje się do mnie tak jakoś oschle. Nie mam pojęcia czy coś źle zrobiłem czy to on ma jakieś swoje humorki. Ostatnio coraz częściej wychodzi i wraca późno strasznie piany, próbowałem z nim porozmawiać ale ten mi na to nie pozwala. Nie wiem co się z nim dzieje, martwię się o niego.
- Kurde, nie za fajnie a reszta chłopaków próbowała z nim porozmawiać?
- No pewnie i żeby to tylko raz, albo zaczyna się drzeć i wychodzi z domu, albo zamyka się na klucz w pokoju jak małe dziecko.
- Może w takim razie ja z nim porozmawiam, może mi powie co go gryzie. A tobie mówię, że na pewno nie jesteś mu obojętny zobaczysz wszystko się ułoży.
- Ty wiesz c co nawet nie jest głupi pomysł, skoro z nami nie chcę rozmawiać to może chociaż tobie coś powie. Wy dziewczyny macie te swoje podejścia to tych spraw.- po tych słowach spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem- A co do tej mojej drugiej połówki to sam nie wiem, strasznie bym chciał się do niego przytulić, spojrzeć w te jego zielone oczy i ujrzeć jego przesłodkie dołeczki.- dziewczyna widząc jak bardzo Louis cierpi z powodu obojętności ze strony chłopaka. Nie rozumie tylko tego skoro Harry również kocha Louisa to dlaczego go tak traktuje. Uśmiechnęła się do chłopaka ciągnąc go za sobą, postanowiła że wyjdą na świeże powietrze może to im lepiej zrobi.





__________________________________________________________
W końcu uporałam się z kolejnym rozdziałem, mam nadzieję że będzie się
podobał. ;3

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 15

   Niall poszedł od Naomi jakąś chwilę temu do domu, wiedział że chłopaki będą się o niego martwić, lecz miał tez nadzieję że Louis wytłumaczy im że nie chciał zostawiać jej samej. Był prze szczęśliwy, był z dziewczyną którą bardzo lubił, a nawet może kochał. Może nie znali się dość długo, ale czuł że ona jest wyjątkowa, gdy pierwszy  raz się spotkali i spojrzał jej prosto w oczy, czuł że kroi się coś więcej. Razem postanowili, że na razie nie będą mówić innym o ich związku ponieważ sami nie wiedzieli czy to wszystko wypali. Nie chcieli się śpieszyć. W czasie gdy chłopak wracał do domu, Naomi siedziała w domu czekając cierpliwie na Monę, cały czas zastanawiało ją co ich dwoje łączy Monę i Justina, nie poznawała swojej
Aaaaaaaaa :d
(Mina Naomi jak się dowiedziała o wszystkim od Miny) 
przyjaciółki powoli zaczynała myśleć, że się zakochała. Może i dobrze, może uwolniła się od dawnej miłości za którą cierpiała. Z rozmyśleń wyrwał ją śmiech Mony, dziewczyna weszła do domu z wielkim uśmiechem na twarzy i śmiała się do przyjaciółki tak ja by był na jarana. Naomi zaś spojrzała na nią wzrokiem pytającym a ta jej pokazała tylko torebkę gdzie znajdowała się piękna sukienka.   Ta rozszerzyła oczy i czekała na dalsze wyjaśnienia. Gdy Mona się już w miarę ogarnęła zaczęła opowiadać całą sytuację w sklepię jak to Justin podstępem wkręcił ją na spotkanie z jego matka i jej chłopakiem.  Naomi na początki nie wiedziała co ma powiedzieć, więc dla pewności uśmiechnęła się i ładnie wywróciła oczkami. Mona była umówiona na 17.00 z Justinem. Dziewczynie przypomniało się dzisiejsze zdarzenie. Spojrzała się z łobuzierskim uśmiechem poruszając brwiami, Naomi od razu wiedziała o co chodzi i odwróciła się w stronę lodówki tylko po to by przyjaciółka nie zaczynała tego tematu. Spytała ją czy czasem nie jest głodna i takie tam lecz Mona nie dała się zagrywką dziewczyny. Odwróciła ją w swoją stronę zauważając zarumienione policzki Naomi, zaczęła się głośno śmiać i krzyczeć na cały dom " WIEDZIAŁAM! WIEDZIAŁAM!" Naomi spojrzała na nią wzrokiem przerażenia i nie wiedziała jak ma to wszystko odkręcić. Mimo że jeszcze nic nie powiedziała Mona znała ją ta tyle dobrze żeby ja rozgryźć, musiała jak najszybciej coś wymyślić bo przecież wspólnie z Niallem ustalili że na razie nikt nie dowie się o ich "związku". Podeszła do Mony z poważną miną i chwyciła ją za ręką prowadząc do salonu, dziewczyna niczego nieświadoma spojrzała ci w oczy z wielkim uśmiechem lecz po kilku sekundach zszedł z jej twarzy. widziała smutek w oczach Naomi nie potrafiła jej rozgryźć, pomyślała do razu że dziewczyna może być w ciąży zakryła usta ręką i krzyknęła
- Jesteś w ciąży!
- Haha.. dobry żart żeby jeszcze do czegoś tam doszło- nie czuła się komfortowo z tym że musi ja okłamywać
- Nie przecież widziałam was rano w łóżku.
- Ta spaliśmy razem, ale..- nie dokończyła ponieważ Mona jej przeszkodziła
- Ha. wiedziałam!- i od razu na jej twarzy zawisł ten sam uśmiech co chwilę temu
- Kurwa nie rozumiesz że do niczego nie doszło!- z podniesionym głosem odezwała się Naomi, miała już tego dość, że Mona wtrąca się w nie swoje sprawy, ale z drugiej strony była jej najlepszą przyjaciółką i jej ufała w każdej sprawie, ale teraz to kłamstwo ją przerosło
- No dobra, ale nie musisz tak na mnie krzyczeć wiesz co? Pierdol się! Mam w dupie, czy się z nim ruchałaś czy nie! Ja myślałam, że jesteśmy jak siostry i mówimy sobie wszystko, ale to najwidoczniej nic dla ciebie nie znaczy.
- Nie prawda, znaczysz dla mnie bardzo dużo, ale po prostu denerwuje mnie to że nie dasz mi dokończyć i już stwarzasz sobie nie wiadomo jakie bajki. - brnęła dalej wiedziała że teraz nie może się poddać ona by jej tego nie wybaczyła
- Jo, yhym zresztą nie ważne- wstała z kanapy i skierowała się w stronę swojego pokoju
- No przepraszam, nie chcę się z tobą kłócić! Mona!!- próbowała ją jakoś z powrotem zawołać, ale wiedziała że ona musi najpierw to wszystko na spokojnie przemyśleć. Nie było z nią łatwo, ale za tą ją miedzy innymi kochała. Za to że była, a to był pierwszy raz od kiedy tak skłamała dla chłopaka. Dobrze pamiętała jak sobie obiecały, że jak zrobią to pierwszy raz to wtedy one jako pierwsze się o tym dowiedzą. Nie dotrzymała obietnicy, nie miała pojęcia co się z nimi dzieje. Położyła się na kanapie i nawet nie poczuła jak jej powieki zamknęły się po kilku sekundach. Zasnęła.


_____________________________________________________
Nareszcie dodałam. :D
Jak myślicie co się dzieje z dziewczynami. Czy Naomi wyjawi prawdę
Monie czy dalej będzie brnęła w swoim kłamstwie.
Kocham was! :D