poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 22

                                                     



                         ~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA NARRATORA ~.~.~.~.~.~.~.~

         Wszyscy siedzieli wspólnie w przy stole i zajadali się pysznościami jakie przynieśli Mona, Zayn i Liam.
Przy stole panował absolutny chaos, ale nikomu jakoś nadzwyczajnie to nie przeszkadzało. Naomi po przyjściu chłopaków ze sklepu przeprosiła ich za swoje zachowanie, a zwłaszcza Liama. Było jej głupio że tak na niego nakrzyczała. Na szczęście on nie był na nią zły. Hope starała się nie patrzeć na Nialla bo wiedziała, że w każdej chwili może coś głupiego powiedzieć. Wydawałoby się nawet, że tamta sytuacja nie miała żadnego miejsca.




                     _____________  KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ______________

               ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA MONY~.~.~.~.~.~.~.~.~.~


        Szła przez park, była za piękna pogoda na to by siedzieć bez czynne w domu. Naomi do rano do wieczora siedziała w wynajętej sali z lustrami by poćwiczyć układ który zaprezentuje przed całą szkołą. Tak przedstawiało się uczniów. Każdy z nich dostał opiekuna i z nim wymyślała kroki. Mona postanowiła, że w tym czasie pójdzie kupić potrzebne rzeczy, książki, zeszyty itp. Przechodząc przez kolejną uliczkę w parku zauważyła jego. Szedł z jakąś inną laską za rękę. Coś w niej pękło, ale nie chciała pokazać tego. Chciała być twarda. Nie cofnęła się. Miała zamiar ich minąć tak jakby wogle ich tam nie był. Zauważył ją uśmiechną się do niej lecz ta tylko pokazała mu środkowy palec nie chciała mu pokazać, że jej zależy. Coś czuła, że nie przejdzie koła tej dziewczyny obojętnie. Ta krzyknęła do Mony "SUKA" może nie tak głośno, ale wystarczająco by usłyszała. Brunetka uśmiechnęła się cwaniacko w jej stronę i nie została dłużna "dziewczynie Biebera"
- Że niby ja.? Oj kochana tylko, że to nie ja stoję z byle jakim chłopakiem który leci na każdą żywą postać. Jakie to smutne, że aż mi się śmiać chcę. Trzymaj się mała.- była zadowolona z tego co powiedziała, widziała jak jej oczy są przepełnione gniewem, o oczy Justina były szeroko otwarte. Nagle poczuła jak ktoś ją szarpie za włosy i bluźni w jej stronę, Kątem oka spostrzegła się że to ta sama dziewczyna którą przed chwilą zgasiła. Szarpała ją za włosy i mocno ją uderzyła. Mona oddała cios, co jak co ale bić to się umiała. Miała brata z którym co dziennie się biła. Dziewczyny biły się i kopały. Przez krótką chwile przewagę miała ruda dziewczyna(taki kolor włosów miała "dziewczyna Biebera") ale za chwile jednak Mona oddała jej tak mocno, że chyba złamała jej nos. Chciał jeszcze raz zadać cios lecz ktoś ją powstrzymał. Jej nadgarstek trzymał kto jak nie inny Justin.
- Puść mnie chuju!
- Dość! Nie widzisz jak ona wygląda.? Już się z nią rozliczyłaś.
- No tak broń swojej dziweczki broń! Jesteś zwykłym szmaciażem nienawidzę Cię! Słyszysz nienawidzę- w jej oczach pojawiły się łzy.
- I kto to mówi jeszcze nie dawno byłaś tak wielce we mnie zakochana. Jędza! - Powiedział to tak jakby się niczym nie przejął. Po kilku sekundach dostał od dziewczyny w policzek. Przyjął to tak jakby to się wogóle nie zdarzyło. Zapłakana dziewczyna pobiegła w przeciwną stronę do domu. Myślała nad tym dlaczego pokochała takiego kompletnego idiotę, który nic do niej nie czół i traktował ją jak szmatę.  Biegła nie widząc drogi nagle ktoś ją zatrzymał i mocno przytulił. Nie wiedziała kto to, ale mimo to czuła jakby znała już wcześniej te ramion, ten zapach perfum. A ten tylko głaskał jej włosy. Chciała się dowiedzieć czy to na prawdę od. -" Nie to nie możliwe, przecież tyle go nie było"- myślała Mona. Powoli odsunęła się od jego już zaplamionej bluzki od jej łez, przetarła oczy i nie dowierzał. To był on stał tam przy niej. -"To nie możliwe! Ale jak to?"- w jej głowie cały czas szumiało od takich stwierdzeń.





                  ~.~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA NAOMI ~.~.~.~.~.~.~.~


     Po raz setny powtarzali te same kroki. Jej opiekunem był o 4 lata starszy Joe, był ciemnej karnacji. Ale Naomi go polubiła, śmieszył ją cieszyła się że to właśnie na niego trafiła. Wiedziała że mu może zaufać i się nie myliła. Opowiedziała mu o Niallu i o Monie, że na razie nie może jej nic powiedzieć. Ale on tylko pacnął ją w głowę i powiedział że źle robi, że powinna jak najszybciej jej  o tym powiedzieć. Rozmawiali na wszystkie tematy bez skrupułów.Siedzieli jeszcze tak przez chwilę, aż w końcu spakowali swoje rzeczy i poszli do domu, Joe odprowadził ją do domu i pożegnali się całusem w policzek. Gdy dziewczyna weszła do domu nikogo w nim nie zastała mimo późnej pory. Zmartwiona zadzwoniła do przyjaciółki lecz nikt nie odbierał. - 1 sygnał - 2 sygnał - 3 sygnał potem poczta głosowa. Martwiła się, chwyciła jakąś bluzę i wyszła poszukać Mony. Pomyślała, że może jest w parku lecz nikogo tam nie zastała. Cisza. Zadzwoniła do chłopaków spytać się czy czasami nie jest u nich lecz jej nie było. Martwiła się nikogo tu nie znała i było już późno, a jak znała Monę to wiedziała że nie lubi wracać po ciemku.





______________________________________________________
Hejka słoneczka ;* No i jest kolejny :) Dziękuje za miłe komentarze,
to naprawdę mi pomaga do pisania kolejnych rozdziałów.
No i w końcu coś zaczęło dziać :P Mam nadzieję, że się będzie podobać.
Nie długo wakacje, a ja w połowie lipca wyjeżdżam do babci
gdzie nie ma internetu ;( i nie wiem kiedy wrócę.
Kocham Was!

5 KOMENTARZY I NEXT ♥








niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 21

 


                    ~.~.~.~.~.~.~.~  Z PERSPEKTYWY NARRATORA ~.~.~.~.~.~.~.~


        Szły tak jakby zaraz miały przeżyć coś niesamowitego w ich życiu, lecz w ich oczach panował zupełny chaos. Z ich oczu można było wyczytać strach, smutek i obawę przed czymś, jedynie na zewnątrz uśmiechały się sztucznie. Wyglądały tak jak by się czegoś bały, że jedno nie odpowiednie słowo lub czyn może coś popsuć. Ale co? Starały się nie patrzeć sobie w oczy, a może po prostu nie chciały. Jedna z nich brunetka miała jednak mniejszy dystans do blondynki tak jakby chciała jakoś to zmienić. Szły w zupełnej ciszy, raczej jedna za drugą podążała. Naomi tak miała na imię ta mała szczupła blondynka tłumiła w sobie wszystko. Jej strachem było to że bała się że może stracić swoją przyjaciółkę, kłamiąc jej w żywe oczy. Ale czy tego tak naprawdę chciała? Nie.! Bała się, że jej życie może nagle się w 360 stopniach zmienić. Przez jej nie jakiego Nialla. Czuła coś do niego, ale czy to była miłość?  Za to druga wydawała się jakby nie obecna duchem tylko ciałem. Za pewne widziała, że coś się  dzieje z przyjaciółką, ale chciała że by to ona pierwsza podeszłą do  niej i zaczęła mówić. W głębi czuła że ją traci, zaczynała wątpić czy przeprowadzka i pójście na uczelnie było dobrym pomysłem. Przez to się od siebie oddalały, mimo że tego nie chciały.


                  ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI ~.~.~.~.~.~.~.~.~

 Chciała jak najszybciej dotrzeć do Wesołego Miasteczka
by choć trochę rozluźnić atmosferę. Uśmiechała się sztucznie, ale starała się nie myśleć o zaistniałej sytuacji dziś po południu. Czuła się winna temu wszystkiemu, ale nie mogła teraz tak od tak wyznać że jest z Niallem, Mona by tego nie zrozumiała. A może Horan miał rację, może na razie nie chciała nic jej mówić bo się bała. Ale czego? Tak do końca sama nie wiedziała, bo przecież nigdy nie miały przed sobą tajemnic a teraz wszystko wydawało się trudniejsze. Nagle z rozmyśleń wyrwało ją głośne stęknięcie Mony która w kółko zadawała te same pytania. "Gdzie idziemy? Daleko jeszcze? Nie możemy jechać taksówką?" Dziewczyna wysłała pioruńskie spojrzenie, a ta tylko zrobiła niewinne spojrzenie i zamrugała kilka razy oczami. Naomi podeszła bliżej niej i ją mocno przytuliła, brunetka była strasznie zdziwiona zachowaniem przyjaciółki. Bo przecież było to takie inny gest mówiący przepraszam, nie chcę cię stracić. Szybko odkleiła się od Mony i i chwyciła ją za nadgarstek ciągnąc za sobą. Powiedziała że zaraz będą i nie musi już narzekać. W ciągu 5 minut były już na miejscu, w oczach Mony pojawiły się małe iskierki zawsze kiedyś chciała przyjść do Wesołego Miasteczka, wcześniej nie było jej to danie bo mieszkały na wielkim zadupiu gdzie nic nie było. Patrzyła na ten widok jak na 7 cud świata. W tej chwili nie liczyło się nic prócz niej i tego cudownego miejsca. Chodziły od jednej atrakcji do drugiej, jedząc watę cukrową. Choć przez chwile zapomniały o zmartwieniach. Po kilku godzinach zabawy wracały w dobrym humorze do domu. Śmiały się, w końcu w jakimś calu były szczęśliwe. Po 30 minutach były już przed budynkiem ich posiadłości, zauważyły że drzwi od ich mieszkania są otwarte, przeraziły się. Przecież przed wyjściem zakluczyły dom. Jak to możliwe że ktoś mógł się włamać. Po woli oby dwie cicho weszły do domu, usłyszały śmiechy i włączony telewizor. Naomi już wiedziała, kim są nie proszeni goście. Machnęła w stronę przyjaciółki za znak że ma iść za nią.
- CO WY TU DO CHOLERY ROBICIE?!- wydarła się głośno Hope
- Yyy... No czekamy na was, a co mielibyśmy tu robić,a tak w ogóle to cześć i nie krzycz tak bo sobie skrzacie gardełko zedrzesz.- uśmiechnął się pokazując rządek białych ząbków
- Nie żartuj sobie Tomlinson, drzwi były zamknięte. Jak wy tu wogle weszliście?
- No dzwoniliśmy kilka razy do drzwi, ale nikt nie otwierał więc nasz bad boy wszedł oknem i otworzył nam drzwi. - tłumaczył się dalej Tommo z szerokim uśmiechem na twarzy
- A no nie macie zbyt szczelnych okien- zadrwił Zayn, patrząc na Naomi w której się wszystko gotowało
- Możemy to uznać jako włamanie i zadzwonić na policje.- patrzyła to na Mone i na chłopaków dziwiła się przyjaciółce że nie reaguje tylko rozmawia sobie z Harrym. Coraz większa złość w niej siedziała.
- Nie nie możesz bo nie jesteśmy Ci obcy i byś tego nie zrobiła bo przecież ty i Niall to...- Liam nie zdążył dokończyć bo wściekła i przerażona Naomi mu Przerwała
- ZAMKNIJ SIĘ LIAM!- wszyscy się na nią spojrzeli tylko nie Horan, on wyszedł do ogrodu nie rozumiał dlaczego ona to wszystko ukrywa, jeszcze na dodatek przed swoją najlepszą przyjaciółką. Gdy każdy patrzał na Naomi pytającym spojrzeniem, ona nie wiedziała co ma zrobić. Bez silna opadła na fotel siadając i zakrywając rękoma twarz. Chciała w tej chwili uciec by nie musieć się tłumaczyć z tego wszystkiego. Spojrzała na Larrego błagalnym wzrokiem by Ci jej choć w mniejszym stopniu pomogli.
- No dobra kochani weźmy się w garść w końcu przyjechaliśmy do dziewczyn by zjeść z nimi kolacje, więc Zayn, Liam i Mona jadą do supermarketu po coś do jedzenia, bo kochane w waszej lodówce panują pustki ja na pustyni. - zaczął Harry by rozluźnić choć trochę napiętą atmosferę. Ci kiwnęli głową na znak że się zgadzają i ruszyli w stronę wyjścia.
- Dziękuje i przepraszam.- przytuliła się do chłopaków
- Nie masz za co dziękować, a to nie nas powinnaś przepraszać tylko wiesz kogo. - loczek spojrzał na drzwi od ogrodu gdzie znajdował się Niall.
- Wiem.- spuściła wzrok i ruszyła powolnym krokiem w ich stronę. Zauważyła siedzącego blondynka na ławce przy drzewie. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, po jej ciele przeszły dreszcze. Tak strasznie ją bolało że raniła bliskiej jej osoby na których mocno jej zależało. Podeszła do chłopaka.
- Niall. Ja...- nie dane było jej dokończyć
- Wiem przepraszam ile jeszcze razy będziesz mnie przepraszać za to samo? Kiedy zamierzasz jej powiedzieć? Po co to ukrywasz? Sama plączesz się  w tych kłamstwach.- zamarła, oczy chłopaka były szklane, a ona po raz pierwszy raz w życiu nie wiedziała co powiedzieć. Usiadła koło niego.
- Odpowiesz mi? - spojrzał na nią z nadzieją w oczach
- Nie wiem Niall, wszystko się komplikuje. Chce jej powiedzieć i to bardzo, ale na razie nie mogę. Nie chce jej zranić, boję się że jak się dowie będzie się czuła odtrącona. Obiecuje, że jej powiem, ale jeszcze nie teraz.
- Jak chcesz tylko pamiętaj, że z czasem będzie Ci coraz trudniej.- wstał pocałował jej czoło w skierował się w stronę domu, a ona siedziała nie wiedząc co zrobić. Nigdy wcześniej się tak nie czuła, a czuła się okropnie  chciałaby żeby wszystko się w końcu ułożyło.





______________________________________________________________

Witam was moi mili. No i jest kolejny trochę spóźniony, ale coś mi się dzieje
z netem. Mam nadzieje, że już nie będzie takich problemów. Dziękuje
wszystkim którzy komentowali  to naprawdę dużo dla mnie znaczy.
Mam nadzieję że wam się podoba.
Pamiętajcie to wy decydujecie kiedy dodaje kolejny rozdział ;)
Nie długo wakacje ;3
5 KOMENTARZY I NEXT <3













poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 20

           


                             ~.~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~.~.~


               Wsłuchiwała się uważnie słowom wypowiedzianym przez przyjaciółkę. Opowiadała jej o zaistniałej sytuacji która miała miejsce tego samego wieczoru i słuchała jak wspomina Zacka i porównuje ich do siebie. Na samą myśl o swoim bracie było jej ciężko,ale co miała zrobić skoro wiedziała że nie może tak po prostu powiedzieć Monie żeby o tym nie rozmawiały bo dobrze znała relacje łączącą ją i Zacka. Starała się ją wspierać w jej złych chwilach i powiedziała że nie pozwoli by taka kolejna sytuacja z Justinem się zdarzyła. Leżały jeszcze tak przez chwile, aż oby dwie zasnęły. Następnego ranka, no jeżeli 13 można nazwać rankiem. Jako pierwsza wstała Hope, o dziwo. Uśmiechnęła się w stronę Przyjaciółki i poszła po cichu do swojego pokoju, wyszukała luźne rzeczy i zrobiła lekki makijaż. Postanowiła że zrobi śniadanie dla niej i dla Mony, jakoś czuła się jak nowo narodzona miała chęci do życia. Wyciągnęła składniki do robienia naleśników i wzięła się za robotę. Po kilku minutach zadzwonił jej telefon, z wielkim uśmiechem spojrzała na ekran, na którym widniało jego zdjęcie.
- Halooo.
- Dzień dobry moja droga pani, wyspana?
- Yhym, właśnie robię śniadanie.
- Że jak? Śniadanie o tej porze nie no szacun.
- Haha... no tak wiem, to trzeba być mną.
- Dobra do rzeczy bo później zapomnę. masz może ochotę pójść do kina, nie przyjmuję odmowy.
- Przepraszam Niall, ale nie mogę. Bardzo bym chciała, ale nie zostawię Mony samej. Przełóżmy to na inny dzień. - dziewczyna strasznie chciała sie z nim spotkać, ale nie chciała zostawiać przyjaciółki samej, chciała z nią spędzić trochę czasu jak dawniej.
-  Jak to? Coś się stało? Może pójść z nami jak chcesz.
- Nie to nie jest dobry pomysł.
- A czyli jej jeszcze nie powiedziałaś? Rozumiem. Zadzwoń jak znajdziesz dla mnie czas.
- Nie proszę Cię Niall, to nie tak. Chciałam jej powiedzieć, ale... no po prostu nie mogłam, nie chciałam jej dołować jeszcze bardziej. Przecież wiesz że Cię kocham.
- A może po prostu nie chciałaś jej powiedzieć bo się bałaś, tylko czego? A z resztą, na razie śpieszę się.
- Nie no Niall! Niall nie rozłączaj się! No weź nie obrażaj się  teraz!- po chwili zauważyła że rozmowa została przerwana. Zdenerwowała się, nie jej wina że nie może zrozumieć tego że nie chciała jej ranić, przecież jej powie tylko trochę później, rzuciła telefon na stół a ten następnie jej spadł i rozbił się jej ekran- SERIO!? kurwa co za pojebany telefon!- Nagle zauważyła że w wejściu do kuchni stoi Mona ze zdziwioną miną.
- Nie co się miało stać, mały wypadek, siadaj zaraz podam ci naleśniki. - Hope strasznie trzęsły się ręce, nie wierzyła że właśnie teraz odstawia jakieś cyrki z obrażaniem się. Siedziały w ciszy i jadły, żadna z nich nie chciała się odzywać. Lecz Naomi przysięgła sobie że mimo co, ale nic jej dzisiejszego humoru nie popsuje.  Wstała włożyła naczynia do zmywarki i pognała Monę na górę by się w coś ubrała, miała zamiar wziąć przyjaciółkę do wesołego miasteczka.


                                                  ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY~.~.~.~


Domyśla się że coś się stało, bo od czasu jakiegoś telefonu zachowuje się trochę dziwnie. Ale nie chciała jeszcze jej bardziej denerwować.  Weszła do swojego pokoju i wyszukała jakiś zestaw na dzisiejszy dzień. Związała włosy w nieogarniętego koka i zbiegła do salonu gdzie czekała na nią przyjaciółka. Popatrzyła chwilę na nią i machnęła ręką pokazują na drzwi. Zaciekawiona Mona cały czas pytała się Naomi gdzie idę i czy jeszcze daleko. Co ta tylko się do niej tajemniczo uśmiechnęła i włożyła słuchawki do uszu bo wiedziała że ta nie przestanie się jej pytać gdzie idą. Mona założyła ręce na klatkę piersiową i podążała za Hope.







__________________________________________________________________________
A więc jak obiecałam tak dodałam. Dziękuję za miłe komentarze
z waszej strony, to bardzo miłe. <3 I tak jak kolejnym razem
5 KOMENTARZY I NEXT <3

środa, 29 maja 2013

Rozdział 19

                               ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~.~


  Naomi wraz z Niallem dalej przyglądali się zaistniałej sytuacji. Dziewczyna była szczęśliwa a Horan strasznie zdziwiony, ale jednocześnie mu ulżyło bo był pewien że Hope go nie okłamała. Złapał ją za rękę i szepną do jej ucha "Przepraszam", ale czy właśnie tego oczekiwała.? Nie! Chciała aby jej ufał, ale nie potrafiła sprzeciwić się jego urokowi. Siedzieli jeszcze chwilę, ale dziewczyna uświadomiła sobie że jest już trochę późno i czas się zbierać podeszła do Larrego i pożegnała się z każdym z osobna życząc im powodzenia, następnie stanęła na przeciwko blondyna i wtopiła się w jego błękitne tęczówki, ten nie mogąc się powstrzymać wbił swoje usta w jej wargi i pocałował namiętnie. Loczek z Tommo przyglądali się temu nie mogąc w to uwierzyć przecież nic nie mówili że są razem a ni nic z tych rzeczy. Gdy para się od siebie odsunęła uśmiechnęli się do siebie i spojrzeli na chłopaków którzy oczekiwali na jakiekolwiek wyjaśnienia. Ci zrezygnowani postanowili im to wszystko wyjaśnić, po kilku minutach gdy już wszyscy wszystko wiedzieli zbiegli na dół by poinformować wszystkich że Louis i Harry są razem i że Niall i Naomi też. Wszyscy byli zaskoczeni, ale również szczęśliwi i gratulowali im, lecz nie Eleonor wściekła wyszła z ich domu trzaskając drzwiami nikt nie miał pojęcia dlaczego tak zareagowała. Na dworze stawało się coraz ciemniej więc Naomi już tak na prawdę podniosła swój tyłek i pożegnała się ze wszystkimi i ruszyła w stronę drzwi. Nie chciała zamawiać taksówki ponieważ była piękna pogoda mimo że było szarawo na dworze. Idąc chodnikiem ktoś ją zaczepił, była to El, spojrzała na nią wściekłym wzrokiem.
- Po co ta co ta cała szopka co, musieliście to wszystkim rozgłaszać!!!- krzyczała a w oczach miała łzy
- O co ci chodzi nawet mnie nie znasz i od samego początku na mnie najeżdżasz nawet ci nic nie zrobiłam opanuj się kobieto!
- Ty dalej nic nie rozumiesz prawda? A no tak zapomniałam tobie wszystko trzeba tłumaczyć mimo że ty niby wiesz wszystko najlepiej.
- Nie znasz mnie, więc nie osądzaj nic o mnie nie wiesz. To już nie moja wina że ty masz swoje jakieś humorki i odgrywasz jakieś przedstawienie, jesteś przyjaciółką Harrego i Louisa więc powinnaś się cieszyć że są szczęśliwi.
- Nie wiem nic o tobie, a może jednak. Jesteś kolejną rozpuszczoną dziewczynką której wszystko wolno i której rodzice na wszystko pozwalają. Powiedz że nie zgadłam. Jesteś jedynaczką która nigdy o nic nie musiała się starać. A a jeśli chodzi o Tommo i Harrego to nic nie wiesz w tej sprawie nie mam pojęcia czemu to właśnie tobie zaufali i powierzyli. Przecież mogłaś od razu polecieć do prasy i ich wydać dlaczego tego nie zrobiłaś co?
- Mylisz się zawsze w życiu musiałam o wszystko walczyć, nic mi nigdy nie przychodziło łatwo. A rodzice zawsze miałam przesrane musiałam się dobrze uczyć nic nie mogłam robić bez ich pozwolenia, ale co ty możesz o tym wiedzieć. I nie nie jestem jedynaczką, mój brat jest... to właściwie nie wiem wiem tyle że na wojnie. Czy dalej uważasz że mam takie zajebiste życie bo ja kurwa tak nie uważam! Może dlatego że mi na nich zależy co nie pomyślałaś o tym? Jeśli chcesz stać tutaj i się kłócić to nie mam na to czasu. - wymawiając te wszystkie słowa łzy same zbierały jej się do oczu.
- Przepraszam nie wiedziałam, źle cię oceniłam. Po prostu martwię się o nich, jak na to ludzie zareagują i wg.
- Dobra nie ważne, skończmy temat o mnie. A co do chłopaków nie musisz się o nich martwić poradzą sobie, ale to nie tylko o to chodzi prawda?
- Może, ale to nie jest ważne, skoro mówisz że dadzą sobie radę to ci wierzę. Muszę już lecieć trzymaj się i jeszcze raz przepraszam. - Naomi nie zdążyła nic odpowiedzieć dlatego że Eleonor odwróciła się i poszła szybkim krokiem znikając gdzieś w tłumie. Dziewczyna nie rozumiała do końca o co chodziło z tym wszystkim, ale starała się o tym na razie nie myśleć. chciała wrócić wreszcie do domu i opowiedzieć Monie o wszystkim o tym że jest z Niallem i o Larrym.



                                           ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY ~.~.~.~


       Leżała w swoim pokoju patrząc pusto w sufit, tak jakoś zaczęła rozmyślać o Zacku. Wspominała ich wspólne chwile, pocałunki, spacery nocą, tęskniła za nim. Mimo że upłynął już prawie rok to nie potrafiła wymazać go z pamięci to dzięki niemu poczuła się wyjątkowa i za to mu dziękowała, ale i też nienawidziła. Od kiedy wyjechał na wojnę obiecał że będzie się z jak najczęściej odzywał, wysyłał listy. Przyrzekał że ją kocha i zawsze będzie, nie dotrzymał obietnicy, wyjechał nie dając przez ten czas nawet znaku życia. Dobrze wiedziała że przez pewien czas pisał do swojej siostry rodziców, ale zastanawiała się dlaczego nie do niej. Strasznie przez niego cierpiała, niewyspane noce, codzienny płacz i krzyki. Obiecała sobie że gdy go spotka będzie się zachowywać tak jakby ich nigdy nic nie łączyło, będzie to dla ich dwóch najlepsze rozwiązanie, on nie będzie musiał się tłumaczyć, a ona przeżywać tego od nowa. Bała się kolejnego zranienia n
ie chciała być traktowana jak zwykły przedmiot mimo, że z bratem Naomi była ponad 3 lata. Trzy najpiękniejsze lata jej jak dotychczasowego życia.  Z jej rozmyśleń wyrwał ją pukanie do drzwi od jej pokoju, zauważyła uśmiechniętą od ucha do ucha Naomi. Przyjaciółka wskoczyła jej na łóżko, chciała coś powiedzieć lecz widziała w oczach Mony coś niepokojącego, postanowiła że odczeka z jej informacjami, a wysłucha Mony. Mona patrzyła na nią z nadzieją że ta będzie wiedziała o co chodzi i bez niczego będzie mogła zacząć mówić o dzisiejszym dniu.



____________________________________________________
Hejo kochani jest następny :3 Nareszcie udało mi się go skończyć.. ;p
Teraz to wy będziecie decydować kiedy dodaję, tylko musicie
komentować :P Te komentarze są dla mnie abym wiedziała że
ktoś to w ogóle czyta i czy warto jeszcze pisać.

5 KOMENTARZY I NEXT <3

piątek, 17 maja 2013

Rozdział 18

                                  ~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY ~.~.~


        Mona nie wiedziała co ma sobie o tym wszystkim myśleć, najpierw udaje takiego milutkiego a teraz takiego chama. Łzy nie przestawały lecieć z jej oczu,chciała wrócić do domu aby powiedzieć o wszystkim Naomi. Mimo, że przed wyjściem się trochę posprzeczały, miła ochotę się do niej mocno przytulić. Było dobrze po 19, do domu miała jeszcze spory kawał do przejścia, a była na wysokich szpilkach co nie ułatwiało jej sytuacji. Postanowiła że je zdejmie i pójdzie na bosaka. Cały czas myślała o zaistniałej sytuacji. Przechodząc przez park zauważyła Alfreda przyjaciela Justina, w tamtej chwili życzyła sobie aby to on jej nie zauważył. (Alfreda poznała raz jak spotkała się z Justinem poszli razem na pizzę). Starała się go jakoś nie zauważalnie ominąć lecz na na marne. Chłopak  zobaczył i podbiegł do niej, wiedziała że teraz będzie się musiała tłumaczyć dlaczego płakała i bo widać było jej czerwone i podpuchnięte oczy i co się stało jej w nadgarstki, miała mocno czerwone od ucisku w jakim trzymał ją Justin, lecz miała tylko nadzieje że zauważy oczy. Alfredo był już coraz bliżej, przywitali się pocałunkiem w policzek, uśmiechnęła się sztucznie do niego, ale ten to zauważył i zaczął wypytywać.
- Co się stało? Dlaczego płakałaś? Czy ktoś Ci coś zrobił?- chłopak był tak mocno zdenerwowany że nie kazał sobie czekać i nie dawał się spławiać. - Po raz kolejny się pytam co się stało? Mona dobrze wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko.- Chwycił ją za ręce i w tym momencie zauważył jej zaczerwienione nadgarstki, ta tylko wyrwała je spuszczając wzrok. Miała nadzieje że ten w końcu odpuści sobie i zostawi ją w spokoju.
- Czy to Justin ci to zrobił?- podniósł jej podbródek aby spojrzała mu prosto w oczy. Jej oczy były całe zaszklone i z nich spływały pojedyncze łzy. Mona nie odpowiedziała na jego pytanie tylko odwróciła wzrok. Ten jednak już wiedział, że to sprawka jego kumpla. Podszedł bliżej dziewczyny i mocno ją do siebie przytulił, nie zadawał już więcej pytań bo widział jak to ją bardzo boli. Zaproponował tylko że ją podwiezie nie chciał jej zostawiać w takim stanie samej, nie potrafił tak. Drogę do auta Alfreda przemilczeli żadne z nich nie miało zamiaru tego jednak przerywać. Mona usiadał na siedzenie koło pasażera i odwróciła głowę w stronę okna. Nawet nie wiedziała kiedy dojechali na miejsce, była tak zatracona w myślach. Chłopak szturchnął ją powiadamiając ją że są pod jej domem, ta się uśmiechnęła do niego sztucznie i przytuliła go mocno, dziękując mu. Chłopak podał jej swój numer jak by czegoś potrzebowała to miała do niego zadzwonić lub napisać sms'a. I mówiąc do niej - Justin to kretyn, nie powinnaś się nim w ogóle przejmować, nie zasługuje na ciebie. Trzymaj się mała- Czekał aż wejdzie domu chciał mieć pewność że nie pójdzie nigdzie indziej. Mona weszła do domu, od razu ruszyła w stronę pokoju Naomi mając nadzieję że ona tam jest lecz się pomyliła, cały dom był pusty była tylko ona i cztery ściany.Postanowiła że pójdzie wziąć długą kąpiel, nalała sobie do pełna gorącej wody i weszła zanurzając w niej swoje całe ciało. Myślała nad tym dlaczego tak bardzo zabolało ją to jak potraktował ją Bieber, przecież nie byli razem i go nie kochała, sama nie wiedziała co do niego czuje. Postanowiła że zapomni o tym co się dzisiaj wydarzyło i będzie miała go głęboko w dupie. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego, dosyć w przeszłości cierpiała przez jej pierwszą miłość, do której chyba jeszcze  żywiła jakieś uczucie.



                                          ~.~.~ Z PERSPEKTYWY JUSTINA~.~.~

 Siedział sam w swoim pokoju, myśląc nad tym co zrobił jakieś 2 godziny temu. Przecież nie chciał jej zranić, ale to ona go tak zdenerwowała. Chyba coś do niej czuje, bo przy niej jest całkiem inny, nieobliczalny. Nakrzyczał tak na nią bo nie chciał, by odchodziła, chciał żeby zrozumiała że jemu na niej zależy, lecz on nie potrafi inaczej okazywać uczuć, a teraz mógł ją stracić. Leżąc tak na łóżku uświadomił sobie że popełnił wielki błąd, postanowił że zadzwoni do niej i jej wszystko wytłumaczy, wiedział że nie ma co liczyć na spotkanie bo czuł że będzie się go bać a tego nie chciał za żadne skarby świata.

         
                                          ~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~


 Harry z Naomi szybko odskoczyli od siebie, nie wiedząc co się teraz dzieje. Byli strasznie wystraszeni, Louisowi leciały łzy z oczu i widać było w nich ból, za to Nialla oczy były  przepełnione złością. Wszyscy stali w zupełnej ciszy, nikt jakoś nie miał zamiaru jej przerwać lecz Louis nie wytrzymał, wybuchł głośnym płaczem.
- Jak mogłaś, mówiłem Ci o wszystkim, a ty zrobiłaś mi takie świństwo.
- Nie Louis to nie tak jak myślisz, Harry po prostu...- chłopak nie dał jej dokończyć wtrącając jej się.
- Nie to nie tak jak myślę! A może to co widziałem to tylko moje przewidzenia, przecież nie jestem głupi.
- No właśnie moglibyście się chociaż przyznać, a nie udajecie jakiś idiotów przed nami, a ja głupi myślałem że to co mi wczoraj powiedziałaś było prawdą, tylko i wyłącznie się mną zabawiłaś.!- krzyczał zdenerwowany Niall, ale w jego głosie słychać było smutek.
- Nie prawda, to co Ci wczoraj powiedziałam było czystą prawdą! - mówiła a jaj głos zaczynał powoli drżeć miała tylko nadzieje że Harry jakoś zareaguje, a ona nie straci Nialla.
- Kurwa! Może byś chociaż nie kłamała! Przyznaj się!
- Do czego ma się przyznać, że co że pomagała mi w tym abym mógł wyznać miłość Lousowi tak? Tak jestem zabujany po uszy w idiocie który się właśnie na minie wydziera mimo że już jest zakochany w innej osobie. I tak jestem gejem, ale nie lubię tego określenia. Coś jeszcze chcesz wiedzieć!?- krzyknął Harry, a następnie usiadł na łóżko. W pokoju panowała zupełna cisza, Louis podszedł powoli do loczka, klękając przy nim i podnosząc jego podbródek. - Zostaw mnie proszę nie chcę abyś się nade mną teraz rozczulał.- odepchnął jego rękę, lecz Tommo nie miał zamiaru się poddawać - Kocham Cię!
-Co!?- odpowiedział zszokowany loczek, lecz Louis złączył ich usta w pocałunek, który chłopak od razu odwzajemnił.





___________________________________________________
Tak wiem długo czekaliście. Przepraszam. Ale w końcu jest, jeszcze
jutro lub w niedziel postaram się wam dodać rozdział 19.
Kocham was. Mam nadzieję że się podoba. ;3


czwartek, 16 maja 2013

INFO!

 Przepraszam, że tak długo nie dodaje żadnego rozdziału, ale nie mam kiedy napisać. Ostatnio miałam karę na kompa za oceny, teraz gdy już wszystko ogarnęłam to będę dodawać regularnie. Następny rozdział dodam jutro lub w weekend na 100%. Jeszce raz bardzo was przepraszam i dziękuję za wszystkie wyświetlenia. Kocham was <3    
                                                               xxxx Mania <3xxxx

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 17

                                              ~.~ PERSPEKTYWA  NAOMI ~.~

    Mimo że było lato to wieczór był wyjątkowo chłodny, Louis oddał swoją bluzę Naomi bo widząc jak na jej skórze pojawia się gęsia skórka. Dziewczynie zaróżowiły się z lekka policzki lecz nie miała zamiaru tego ukrywać, uśmiechnęła się lekko do chłopaka i wspólnie pomaszerowali w stronę domu chłopaków. Przez całą drogę milczeli, Naomi widziała że Louis strasznie cierpi postanowiła z tym skończyć. Przecież dobrze wiedziała, że Harry kocha Louisa, a Louis kocha Harrego, przyrzekła sobie że w czasie rozmowy z Harrym postara się go na mówić na to by wyznał Tomlinsonowi co czuje. Powolnym krokiem weszli do wielkiej willi idąc w stronę wielkiego salony, nagle ich oczom ukazali się chłopacy w towarzystwie dziewczyn Perrie, Danielle oraz Eleonor. Louis wyszczerzył oczy tak jak by mu zaraz miały wyskoczyć, zastanawiało go to co El tu porabia skoro spotykali się jedynie w celach ich "związku", dziewczyna dobrze wiedziała że chłopak nic do niej nie czuł. I nigdy po za wywołaniem jakieś sensacji nie spotykali się. Zdezorientowany chłopak podszedł do każdej z dziewczyn uśmiechając się sztucznie, to samo zrobiła Naomi. Dziewczyny od razu polubiły Naomi, lecz Eleonor nie za bardzo patrzyła się na nią jakby wzrokiem zabójcy, pewnie sądziła że ją i Louisa coś łączy. Naomi zauważyła że w pokoju brakuje Harrego.
- Ej a tak wg  gdzie jest loczek?
- Siedzi u siebie w pokoju i na pewno się na czymś wyżywa, odwala mu tak jak niektórym dziewczyną w czasie okresu- odpowiedział z lekkim uśmiechem Zayn lecz od razu został spiorunowany przez dziewczyny.
- No to może jak pójdę wybadać co mu jest może mi się jakoś uda do nie go dojść
- To powodzenia pani psycholog, nawet go dobrze nie znasz i myślisz że jesteś w stanie mu pomóc jesteś w błędzie kochana- odparła z sarkazmem El, Naomi zacisnęła ręce w pięści chcąc usunąć z jej ładnej buźki ten uśmieszek, Naomi mimo że była słaba psychicznie, ale siłę to miała większą niż nie jeden facet, ostatniego czasu zbyt łatwo jest ją sprowokować do byle jakiej bójki.
- Słuchaj mnie laleczko, wiem o nim więcej niż ty! Więc ucisz tą swoją ładną mordę za nim może się jej coś stać!- Naomi z lekkim złośliwym uśmiechem pobiegła w stronę pokoju Harrego, zostawiając ich w totalnym szoku. Nie wiedzieli że ona potrafi pokazać aż takie pazurki. Dziewczyna była zadowolona z tego jak postąpiła, nie do sobą pomiatać byle jakiej dziewczynie. Stoją przed drzwiami chłopaka nie wiedziała co jak ma zacząć tę rozmowę, po chwili namysłu postanowiła że odda się impulsowi. Chwyciła za klamkę i weszła do środka, Styles leżał na łóżku wpatrując się w sufit.
- Ile razy mam powtarzać że nie chce nikogo widzieć, czy to tak trudno zrozumieć?
- Ale ja sądzę że ze mną to byś mógł porozmawiać. Co?- Usiadła na brzegu łóżka, a ten lekko na nią spojrzał i kiwnął głową na znak że się zgadza - Chłopcy się strasznie o ciebie martwią i nie ukrywam że ja również. Co się dzieje?
- Wiem że się martwią ale nie mają o co jestem dorosły mogę robić co chcę i nie mają obaw po prostu chcę wszystko sobie przemyśleć i poukładać.
- To że masz 19 lat nie znaczy że jesteś dorosły, potrzebujesz ich i dobrze o tym wiesz.
-  No i co z tego co ty możesz o tym wiedzieć co?
- Wiem bardzo dużo, straciłam kontakt z osobą która była dla mnie jak anioł stróż i dla mnie poszedł do wojska bo ja nie mogłam. I co ja z tego mam? Nic! Tak dokładnie. Z moim bratem miałam takie kontakty jak przyjaciele, może i czasem był nadopiekuńczy ale lubiłam to i czułam się przy nim bezpiecznie, a teraz nie mam nikogo takiego. - strasznie bolało ją na samą myśl o tym że to wszystko przez nią, ale chciała jakoś do trzeć do chłopaka, ale nie była pewna czy dobrze postąpiła wyjawiając mu swoją tajemnicę.
- Nie wiedziałem że masz brata. Przepraszam. Czasem zachowuję się jak dziecko to fakt, ale nie potrafię przeżyć tego że Louis kogoś ma.
- Nic się nie stało. Kto ci powiedział że kogoś ma co?
- No ty mówiłaś nie pamiętasz.
- Mówiłam że kogoś kocha a nie że kogoś ma a to jest znaczna różnica. Skoro tak strasznie cię to boli powiedz mu że go kochasz nic nie stracisz, a możesz zyskać.
- Ty nic nie rozumiesz, to nie jest takie łatwe, mogę stracić najlepszego przyjaciela.
- Nie stracisz uwierz mi. Tak jak ja ufam tobie.- uśmiechnęła się do chłopaka pokazując swoje słodkie dołeczki, po czym chłopak zrobił to samo. Przez jeszcze jakąś chwile rozmawiali o tym jak by to było jak by Styles odważył się powiedzieć Tomlinsonowi powiedzieć co do niego czuje. zdecydował że zaryzykuje tylko jeszcze nie wiedział jak tego dokonać, poprosił o pomoc Naomi, aby pomogła mu obmyślić plan i jak to mu powiedzieć. Dziewczyna zaproponowała żeby spróbował na niej wyznanie uczuć, przez chwilę się wygłupiali bo Hope nie potrafiła utrzymać powagi dłużej niż 5 sekund. W pewnym momencie powiedzieli sobie że tym razem muszą się jakoś ogarnąć i to zrobić, spojrzeli sobie prosto w oczy, a Harry wypowiedział słowa "KOCHAM CIĘ", na jego nieszczęście nie zauważyli że w drzwiach od pokoju stoi Niall i Louis. Ich wzroki byłe pewne nienawiści, smutku i szoku. Gdy Naomi wypowiedziała słowa "JA CIEBIE TEŻ" Niall wpadł w furię.



                   ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~  Z PERSPEKTYWY MONY~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~

                    Kolacja przebywała w miarę spokojnie, ale do czasu gdy konkubent Patty zaczął krytykować ubiór Mony i to jak wygląda, dziewczyna miała zamiar wstać i wyjść z tamtego miejsca jak najszybciej. Lecz w pewnej chwili  ktoś łapał ją mocno za nadgarstek i posadził z powrotem na krzesło, Justin trzymał jej dłoń tak mocno że po tym miała czerwony ślad. Za to on wstał agresywnie i zaczął mówić przez zaciśnięte zęby.
- Słuchaj mnie palancie, nie masz prawa wg jej obrażać. Więc albo ją przeprosisz albo porozmawiamy w inny sposób.
- JUSTIN!!- krzyknęła matka chłopaka, lecz ten nie miał zamiaru w żaden sposób reagować czekał aż mężczyzna przeprosi, lecz temu ani się śniło, jeszcze bardziej rozsiadł się na krześle i uśmiechał się kpiąco to chłopaka. Bawiło go to że chłopak tak agresywnie zareagował na wypowiedzianą przez niego opinie o Monie.
- Za kogo ty się kurwa uważasz myślisz że jak się spotykasz z moją matką to jesteś kimś. Mylisz się! Jesteś zwykłym skurwesynem, i nie myśl że przy obecności mojej matki się jakoś opanuje. Dziwię się tylko że to ona nie zareagowała na to jak zacząłeś obrażać moją dziewczynę. A zresztą jesteście siebie tak samo warci.- chłopak chwycił ponownie dziewczynę za rękę i pociągną za sobą ku wyjścia. Mona próbowała jakoś wyrwać swoją rękę z jego uścisku lecz ten zaczął ściskać jeszcze bardziej. Gdy byli już na dworze chłopak nie miał zamiaru jej puszczać.
- Nie słyszysz puść mnie to boli!
- Słuchaj mnie uważnie nie po to narobiłem sobie problemów z matką żebyś ty mi tu jakieś scenki odstawiała, powinnaś być mi wdzięczna. - patrzył na nią a jego czy były przepełnione złością i nienawiścią
- Puść mnie! Nie jestem twoją własnością żebyś mnie tak traktował . I nie mam zamiaru cię za nic przepraszać, nie musiałeś tego robić, a teraz mnie zostaw.!
- Ty głupia szmato, myślisz że tak łatwo pozwolę ci odejść?! Mylisz się i to grubo, jesteś tak jak każda jedna - dziewczyna wyrwała się i pobiegła ze łzami w oczach przed siebie.






__________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nie odbierałam, ale przez kilka dni nie miałam
dostępu do kompa ;c Ale już teraz bd dodawać rozdziały regularnie.
Dziękuję za wszystkie wejścia ;********