czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 25

                       *Uwaga proszę o przeczytanie notki pod rozdziałem. 


                                        "Nie można się zmusić do miłości. 
                                                  Albo jest, albo jej nie ma.
                                         Jeśli nie trzeba umieć się do tego przyznać.
                                                  A kiedy się kogoś kocha,
                                              należy zrobić wszystko, żeby 
                                                 ten ktoś był szczęśliwy" 




                            ************* PERSPEKTYWA MONY ************

           Powolnym krokiem szła otworzyć drzwi miała nadzieję, że to jej przyjaciółka bo nie miała ochoty na wizytę kogokolwiek innego prócz niej, pod względem tego jak wygląda i w jakim jest stanie. Podeszła do drzwi i je szeroko otworzyła. Stał w nich on... Nie wiedziała co ma zrobić. Chciała zatrzasnąć mu drzwi przed nosem lecz coś jej nie umożliwiało.
Spojrzała na ziemię gdzie jego noga blokowała zamknięcie ich do końca. Jej wzrok powędrował z powrotem na niego. Patrzyli sobie prosto w oczy, ale po jej policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Zostawiła go i pobiegła do swojego pokoju. Leżała na łóżku i płakał w poduszką po chwili jej drzwi od pokoju się odtworzyły nie odwracała głowy wiedziała, że to on. Usiadł na brzegu łóżka i zaczął ją głaskać po plecach.
- Przepraszam. Proszę nie płacz. Nie możesz płakać przez kogoś takiego jak ja. Nie jestem tego wart. Nikt nie jest wart twoich łez.
- Zack... proszę... zostaw... mnie- mówiła przez łzy, dławiąc się nimi 
-Przepraszam nie mogę. 
- Dlaczego?! Dlaczego do jasnej cholery nie możesz dać mi spokoju- jej ciche szlochanie przerodziło się w krzyk.
- Bo Cię kocham?. Bo mi na tobie zależy? Bo chcę być przy Tobie?
- To gdzie byłeś gdy się nie odzywałeś.? No gdzie! Gdzie byłeś kiedy ja przez Ciebie cierpiałam przez to że się nie odzywasz!? No gdzie?- po krzyku było ani śladu tylko szept było słychać i jej ciche łkanie 
- Chciałem zadzwonić, nawet w środku nocy. Chciałem przeprosić Cię i powiedzieć, że pragnę wrócić do domu do Ciebie, zobaczyć jak na mnie czekasz. Wykrzyczeć że usiłuję poczuć zapach twoich perfum. Relacjonować że mam ochotę położyć się obok Ciebie i spać z Tobą na jednej poduszce, patrzeć jak uśmiechasz się do mnie gdy tylko na Ciebie zerknę. Chciałem zadzwonić by usłyszeć twój głos i wysłuchiwać w słuchawce jak się śmiejesz. Marzyłem o tym by wykręcić Twój numer żebyś wiedziała jak bardzo żałuję. Opowiedzieć Cie wszystko co się wydarzyło w tym czasie. Chciałem zadzwonić powiedzieć że Cię kocham i tęsknie za ciepłem twoich warg. Ale strach przed odrzuceniem był silniejszy. Wypacz proszę. 
- Proszę wyjdź.- chciała zostać sama to co jej powiedział strasznie ją zabolało. 
- Przepraszam.- wstał i wyszedł, ale nie miał zamiaru się poddawać. Przyrzekł sobie że nie odpuści sobie puki mu nie wybaczy. Kochał ją, ale nie przyjmował do wiadomości że to już koniec. Leżała jeszcze przez chwilę wściekła wstała i podeszła do szafki wyjęła z nich rzeczy nie należące do codziennej garderoby. Szybkim krokiem ruszyła do łazienki. Po szybkim prysznicu zrobiła mocny makijaż, ubrała wcześniej przygotowane przez siebie ubrania i zeszła na dół. Chwyciła tylko telefon i ruszyła w stronę miasta. Wszyscy przechodni patrzyli na nią z pogardą miała chęć komuś na prawdę przyłożyć. Chciała się wreszcie oderwać od tego wszystkiego. Chciała zapomnieć. Było już 2 godziny po 12, chodziła tak jeszcze przez chwilę i weszła do jednego z barów, usiadła przy stoliku. Podszedł do niej kelner, a ta od razu złożyła zamówienie, zamówiła dwie kolejki, mężczyzna się tylko na nią spojrzał ale nic nie powiedział tylko podał zamówienie. Uśmiechnęła się do kieliszków i wypiła ich zawartość, następnie wstała i wyszła. Nasunęła tylko okulary przeciwsłoneczne na oczy i szła przed siebie. Nie wiedziała gdzie idzie chciała po prostu zostać sama. 





                                    ************  Z PERSPEKTYWY NAOMI ************

     Wszystko w niej buzowało była zła na Justina, ale i też na siebie że tak łatwo dała się sprowokować. Nie chciała wracać teraz do domu najpierw musi się uspokoić. Napisała do Niall'a, że zaraz będzie. Zresztą z nim też musiała porozmawiać. Była zła na to że powiedział o ich związku Bieberowi. Gdy wchodziła na ich podwórko. Starała się jakoś ogarnąć. Zadzwoniła do drzwi i długo nie musiała czekać. Otworzył jej uśmiechnięty od ucha do ucha Liam lecz jegoo uśmiech nie trwał długo po tym jak zobaczył obojętną minę Naomi. Pocałowała go w policzek i weszła do środka wchodząc do salonu rzuciła krótkie cześć i stanęła na przeciwko Niall'a.
- Hej słońce!- wstał by ją pocałować lecz ta się odsunęła. Wszyscy patrzyli na nią z ciekawością  i zdziwieniem w oczach.
- Po co mu mówiłeś co? Musiałeś akurat z tym idiotą podzielić się tą informacją? 
- Nie mam pojęcia o co Ci chodzi do cholery. Przychodzisz tu i urządzasz mi tu jakieś awantury.
- No najlepiej zwal jeszcze winę na mnie. I nie udawaj że nie wiesz o co chodzi.
- Ja pierdole którą ty dzisiaj nogą wstałaś? Nie potrafisz być z kimś chodź chwilę w zgodzie, bo od razu się kłócisz i obrażasz bez powodu. A może to ja tak powinienem zrobić co?
- Że niby ja się ze wszystkimi kłócę?! Nie bądź śmieszny. I niby dlaczego ty miałbyś się obrazić co, skoro nie masz powodów. 
- Ja nie mam powodów. Mylisz się kochana. Ciągle zwlekasz z powiedzeniem o nas Monie i okłamujesz ją niby dla jej dobra, a prawda jest taka że boisz się jej powiedzieć gdyż sądzisz, że nie poradziłaby sobie sama, a oboje dobrze wiemy że poradzi sobie sama lepiej niż z tobą Jesteś egoistką.!
- Pierdol się Horan- uderzyła go w twarz i wybiegła z ich domu. Wiedziała, że trafił w jej czuły punkt, ale nie chciała się do tego przyznać. Czuła ze wszyscy byli przeciwko niej. Miała już dość tych kłamstw ale bała się, że jak teraz powie o wszystkim Monie to będzie na nią zła, ale nie za to, że jej nie powiedziała tylko za to że ją okłamała. Chodziła po ulicach miasta. Nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. 





______________________________________________
No tak, a więc wróciłam. Dodaję kolejny rozdział tak jak obiecałam
tylko jest mi smutno dlatego, że nie było mnie 5 tygodni i przez
ten czas nie było 5 kom. co dzień wchodzi was około 100.
Czy tak ciężko napisać parę słów w komentarzu. Dla was to nic, ale
dla mnie kolejny powód do uśmiechu. i wtedy chociaż wiem że wam się
podobało. Skoro tak ciężko wam napisać komentarz to zastanawiam się nad
zawieszeniem bloga. Oczywiście nie mówię o tych osobach które komentowały
im z całego serca dziękuje. <3 


3 KOMENTARZE I NEXT <3


      


poniedziałek, 15 lipca 2013

UWAGA!!!!!

                                                          INFORMACJA.
 Jutro rano wyjeżdżam więc nie bd dodawać na razie żadnego rozdziału. mam zamiar wrócić w połowie sierpnia lub trochę później. Ale jak tylko przyjadę bd dodawać rozdziały dłuższe i częściej bo zamierzam tam też pisać w notesie a potem z kartek przepisać to na bloga. Więc do zobaczenia <3 Życzę Wam aby wasze wakacje były do końca udane moje na pewno będą. Kocham Was i z całego serca dziękuję <3 ;*********   

                                                                                           xxx <3

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 24



        I przychodzi taki moment, 
w którym należy sobie zadać pytanie:
 Zapomnieć czy starać się dalej.?





               ***************** Z PERSPEKTYWY NAOMI ********************

    Była zła, Mona zasnęła jej na kolanach. Była 4 nad ranem, zdjęła delikatnie jej głowę i położyła na miękką poduszkę i poszła do kuchni wiedziała że już nie zaśnie. Na dzisiejszy wieczór była umówiona z Niallem, ale myślała nad odwołaniem spotkania bo bała się zostawić ja samą. Lecz z drugiej strony chciała się z nim spotkać długo się nie widzieli, wiedziała że jak odwoła je to się obrazi.
Miała jeszcze w planach spotkanie się z Justinem by porozmawia z nim na temat Mony, nie chce pozwolić na to żeby ją tak ranił. Poszła do swojego pokoju, przygotowała jakiś zestaw i wzięła go ze sobą do łazienki, nalała do wanny płynu i soli i potem pozbyła się ubrań i cała zanurzyła się w wannie.  Zmyła cały trud dnia i nocy. Po długiej kąpieli założyła wcześniej przygotowane ubrania i poszła do kuchni zrobić sobie śniadanie. Była 5:30, nasypała płatki do miski i zalała mlekiem razem z tym ruszyła w stronę swojego pokoju. Usiadła wygodnie na łóżku włączyła laptopa i weszła na tt oraz trumbla. Na laptopie była około godziny i wtedy zdecydowała się napisać do Justina sms'a z prośbą  o spotkanie.  Umówili się na 12 miła więc mnóstwo czasu na zastanowienie się co mu powie. Pogoda była przepiękna, wzięła ze sobą okulary i wyszła pojeździć na desce, dawno tego nie robiła ale teraz miała chwilę czasu więc skorzystała z okazji. Na ulicach robił się coraz większy ruch, gdyż ludzie śpieszyli się do pracy. Pojechała do parku gdzie było pusto uśmiechnęła się sama do siebie i rozglądała się po ludziach i pod nosem śmiała bawiło ją to że są tacy zdenerwowani. Postanowiła pojechać do jakiejś kafejki i tam zjeść coś ciepłego i wypić kawę która ją ożywi. Nieprzespana noc dawało o sobie znać. Była zdziwiona że minęły już 2 godziny przecież jeszcze niedawno była w domu. Usiadła przy wolnym stoliku i czekała aż podejdzie do niej kelnerka. Po chwili złożyła zamówienie i czekała. W pewnym momencie zauważyła wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyznę, zaciekawił ją miał na sobie fulcapa i ciemne okulary był strasznie podobny do jej brata, ale to przecież było nie możliwe, gdy ich spojrzenia się spotkały chłopak natychmiast opuścił kafejkę. Naomi trochę speszona szybko odwróciła wzrok i zaczęła się zastanawiać dlaczego on tak zareagował. Po zjedzeniu posiłku wzięła deskę i ruszyła prosto do domu. Było już około 9 musiała się jeszcze przygotować na spotkanie z Justinem i położyć się na chwilę chodź wiedziała że i tak nie zaśnie. Po godzinie była już w domu miała jeszcze 2 godziny czasu, ona jeszcze spała na kanapie. Więc postanowiła że pójdzie do siebie i się położy. Włączyła telewizję i oglądała nudne programy. Po godzinie wzięła ze sobą telefon i portfel a następnie ruszyła na spotkanie z Bieberem. Umówili się w małej kawiarni dość daleko. Szła jakieś 40 minut i była już na miejscu. usiadła przy stoliku na dworze i czekała na Justina. Po krótkiej chwili chłopak usiadł przy stoliku witając się z nią szerokim uśmiechem. Zamówili kawę i po kawałku ciasta gdy nastała dość krępująca cisza którą przerwała Jus.
- Dobrze Cię widzieć, co tam u Ciebie?
- Szkoda że ja nie mogę powiedzieć tego samego. A u mnie dobrze. Ale nie spotkaliśmy się tutaj żeby rozmawiać o mnie. 
- Też tak myślałem więc o czym chcesz rozmawiać? 
- Chcę żebyś zostawił Mone w spokoju.!
- Hah. Nie. Ta ciekawe coś jeszcze bo się spieszę?
- To nie było pytanie Bieber. Masz ją zostawić nawet nie wiesz jak ją ranisz to przez ciebie całymi nocami płaczę więc odwal się od niej. - zaczęła powoli podnosić głos, a ten się tylko głupio uśmiechał 
- Nie bądź śmieszna. Ja ją ranie? A ty? Nie mów mi że jesteś wobec niej szczera, bo w to nie uwierzę. 
- O co ci chodzi?
- Nie udawaj niewiniątka przecież obydwoje wiemy że jesteś z Niallem w związku, ale boisz się jej o tym powiedzieć. 
- Zamknij się lepiej nic o tym nie wiesz!- wypowiedziała przez zaciśnięte zęby
- Wszyscy wiedzą, tylko nie ona. Niby to dla jej dobra ale wcale tak nie jest NAOMI. - dał duży nacisk na jej imię
- Słuchaj mnie palancie, nic nie wiesz więc się łaskawie nie wtrącaj w nie swoje sprawy.
- To samo mogę powiedzieć o tobie. To nie twoje sprawa co jest między mną a Moną.
- Nie moja!? Tylko że ona przez ciebie płacze!
- Skąd masz pewność że przeze mnie? Widziałem ją ostatnio jak się obściskiwała z innym więc to może przez niego. Nie wątpiłbym nawet jak by to była prawda, a on by jej coś zrobił, a teraz zwala winne na mnie.
- Pieprz się Bieber!- zdenerwowana wstała i ręką wywaliła wszystkie rzeczy ze stołu. - Ostrzegam Cię nie waż się więcej o niej tak wyrażać i rdzę Ci ją zostawić w spokoju!- on patrzyła na nią jak na jakąś wariatkę, ona zaś odeszła i skierowała się w stronę domu. Zostawiając go z tym bałaganem.



                 ***************** Z PERSPEKTYWY MONY ******************


      Obudziła się ze snu. Miała straszny koszmar. Była wystraszona siedziała chwilę na kanapie i oddychała ciężko. Po chili przypomniał jej się wczorajszy wieczór. Przypomniał jej się Zack. łzy zbierały jej się do oczu, ale mocno zacisnęła powieki tak aby się się nie rozpłakać. Powolnym krokiem skierowała się do kuchni wzięła butelkę wody z lodówki i przeczytała małą karteczkę od Naomi.
 " Wyszłam na miasto wrócę niedługo. "
                             Naomi xxx 
Wyrzuciła ją do śmieci i poszła wziąć długi prysznic, nawet nie zdążyła wejść do schodach gdy w drzwiach rozległ się dzwonek do drzwi. 






____________________________________________
No i jest ;) Naprawdę dziękuję tym osoba które komentują
Kocham was. To dużo dla mnie znaczy i motywuje mnie do
napisania kolejnego rozdziału. <3 Mam nadzieję że ten rozdział
również się wam spodoba. 

5 KOMENTARZY I NEXT <3










niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 23


                                                Bo gdy kogoś naprawdę 
                                  Kochasz nie wyobrażasz sobie
                                              życia bez niego 
                                 martwisz się, myślisz, tęsknisz,
                                    po prostu chcesz żeby on 
                                  wrócił, nawet jeśli wiesz, że
                                 nie odszedł na zawsze to i tak
                              boisz się, że coś się może zmienić.
                                         I to najbardziej boli. 
             

                 ~.~.~.~.~.~.~. PERSPEKTYWA MONY~.~.~.~.~.~.~.~


              Patrzyła na niego z niedowierzaniem, ale rzuciła się na niego krzycząc. - ZACK!!!- płakała i mocno się do niego przytuliła. Ten tylko szeptał do jej ucha - Ciii mała już dobrze, nic Ci już nie grozi. Proszę nie płacz- Ona lekko uspokojona odeszła od niego kawałek i cały czas się na niego patrzyła.
- Co ty tu robisz? Przecież wyjechałeś. Ale jak? Nie to nie możliwe. Kiedy? Boże ty stoisz tu przede mną.... - nie dokończyła bo ten jej przerwał 
- Dasz mi chociaż odpowiedzieć na jakieś pytanie czy sama będziesz udzielać sobie na nie odpowiedzi?
- Ja... ja.. ja nie wieże że ty tutaj jesteś. Jak?- cały czas się jąkała bo łzy przeszkadzały jej w mówieniu 
- Hmmm...  To może chodźmy do mnie to Ci wszystko opowiem co? Bo nie będziemy stać na dworze, robi się coraz ciemniej i zimniej. 
- No.. nie wiem ...Naomi będzie się martwić
- To nie daleko i ty mi też musisz opowiedzieć bo widać że coś Ci jest. Czekaj Co? Naomi też tu jest? Ale jak?- po chwili zorientował się że ona mówi poważnie. Po drodze Mona opowiedziała mu jak tu się znalazła z Naomi, po 5 minutach byli już na miejscu. Znajdowali się w dość sporym mieszkaniu jak na jedną osobę. 
- Witaj w moich skromnych progach- uśmiechnął się do niej zachęcająco, ona wymusiła śmiech i weszła do środka, przynajmniej na chwile zapomniała co się stało z Justinem. 
- Teraz mów co ty tutaj robisz?- jej pytanie przeistoczyło się w krzyk przypomniała sobie ile cierpiała po jego odejściu ile kosztowało ją to łez.
- No już spokojnie i nie płacz, nie lubię jak płaczesz, wytarł jej łzy z policzka lecz ta szybko odsunęła jego rękę. 
- No wiec byłem przez 8 miesięcy na służbie, ale odesłano nas bo wszystko się uspokoiło. Nie mogłem wrócić do domu, po takim czasie jak się nie odzywałem miałem tak po prostu wejść do domu i powiedzieć WRÓCIŁEM!, Nie to, nie takie łatwe  wiem jak bardzo rodziców kosztowało moje odejście jak ich to bolało i Tak samo z Naomi nie mogłem. Bałem się wiem postąpiłem jak tchórz ale jak dostawałem listy od nich były od łez widziałem wtedy że ich skrzywdziłem i że pójście do wojska było moją najgorszą decyzją w życiu. Przyjechałem z kumplem tutaj, pomógł mi się tu odnaleźć. I tak mieszkam tutaj od 4 miesięcy. A co u ciebie?
- A ja nie pomyślałeś chociaż żeby do mnie napisać? Nie było Cię rok, a teraz wracasz i pytasz co u mnie ? Co mam Ci powiedzieć ? Że przez trzy miesiące po Twoim odejściu praktycznie nie wychodziłam z pokoju ? Że chodziłam ciągle w dresie z chusteczkami z podkowami pod oczami i nie ogarniętymi włosami ? Że nie spałam po nocach tylko szlochałam poduszkę ? Że zniszczyłam wszystkie Twoje zdjęcia i wyrzuciłam miśki od Ciebie ? Że codziennie wieczorem chodziłam pod Twoje mieszkanie i patrzyłam w okno od Twojego pokoju sprawdzając czy przypadkiem nie wróciłeś ? Że nawet odkurzając , jadąc autobusem czy myjąc włosy potrafiłam się rozpłakać ? Że codziennie pisałam z Twoją siostrą o tobie i wypytywałam się kiedy wrócisz i czy się odzywałeś? Że po szkole spędzałam dwie godziny siedząc na naszej ławce w parku ? Że gdy ktoś zupełnie obcy na ulicy wypowiedział Twoje imię ja przeklinałam pod nosem ocierając grube łzy z policzków ? Że Cię nienawidzę czy mam ochotę Ci przyjebać ? No co mam Ci kurwa powiedzieć ? Bo chyba nie to , że nadal coś do Ciebie czuję ? Czego teraz ode mnie oczekujesz?- łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Zaczęła krzyczeć zabolało ją to. Opadła na kanapę i ocierała łzy.
( Już jest za późno)
- Wiem nie oczekuje od Ciebie wiele, myślisz że mnie to nie bolało. Cały czas o Tobie myślałem. wybacz mi proszę. - w jego oczach było widać łzy, nawet nie starał się ich ukryć nie bał się wiedział że ją zranił.
-  Już jest za późno. To koniec. To co było nigdy już nie wróci.- powiedziała szeptem tak jakby chciała się sama oszukać, bo nie do końca wiedziała co czuje. Wstała z zamiarem wyjścia lecz coś ją zatrzymało, odwróciła się do niego on patrzył jej w oczy z nadzieją że powie że jednak mu wybaczy.
- Zapomnijmy o tym wszystkim, ja już prawie zapomniałam- skłamała sama się okłamywała coś ją jednak skłoniło do tego- ale Naomi też należą się wyjaśnienia, powinieneś się z nią spotkać. Podam Ci nasz adres.- zapisała na małej karteczce ich adres zamieszkania i położyła na małym stoliku.
- Proszę nie mów jej że mnie spotkałaś, muszę się przygotować na spotkanie z nią. A jak u niej się wiedzie jest szczęśliwa?
- Jak chcesz nie powiem nic, to ty naważyłeś tego piwa i powinieneś je wypić. U niej tak teraz ćwiczy z trenerem do szkoły, jest szczęśliwa, ale nigdy o Tobie nie zapomniała. I obwinia się o to że wyjechałeś.
-Nie powinna to była moja decyzja.  a ma kogoś? Jak bardzo się zmieniła?- dalej wypytywał chciał się dowiedzieć jak najwięcej o jego małej siostrzyczce.
- Jak mi wiadomo jeszcze jest sama. Pofarbowała tylko włosy na jasny blond, a tak to nadal jest tą samą zwariowaną dziewczyną. Nie mogę Ci niestety już pomóc śpieszę się. Żegnaj.- wyszła z jego posiadłości i od razu z jej oczy poleciały strumienie łez. Wróciła do domu cała zalana łzami.


              ~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA ZACKA ~.~.~.~.~.~.~

       Załamał się wiedział, jak bardzo zranił Mone, ale postanowił sobie nie odpuścić. Zbyt mocno mu na niej zależało. Wiedział że mocno schrzanił sprawę, ale zawsze każdy mu powtarzał że o miłość trzeba walczyć i on miał taki zamiar. Wziął ze sobą butelkę wódki i poszedł do swojej sypialni.




         ~.~.~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA NAOMI ~.~.~.~.~.~.~.~

       Siedziała w salonie i czekała zmartwiona na Mone, gdy nagle drzwi od ich domu się otworzyły weszła do niech zapłakana Mona.  Naomi chciała na nią nawrzeszczeć ale jak zobaczyła w jakim stanie jest jej przyjaciółka od razu jej nerwy puściły. Mona podbiegła do niej na kanapę dławiąc się łzami, a Hope tylko przytuliła ją i opatuliła kocem. Przez pewien moment milczały. Ale blondynka postanowiła to przerwać.
- Czy to znowu przez niego płaczesz? Co on Ci zrobił. No chyba go zabije. Cicho kochana proszę nie płacz.- była zła myślała że to znowu przez Justina. Mona dalej milczała nie była w stanie nic z siebie wydusić. Ta zaś ja mocniej do siebie przytuliła i starała się ją uspokoić. Po jakieś godzinie Mona zasnęła była 4 rano, Naomi ją przykryła kocem, a sama poszła do kuchni i zastanawiała się co z tym zrobić . Postanowiła że spotka się z Bieberem i sobie z nim porozmawia, nie może pozwolić na to aby tak krzywdził jej przyjaciółkę. Lecz nie wiedziała, że te wszystkie łzy były wylewane przez jej brata Zacka.





__________________________________________
No i jest kolejny. Dziękuje za komentarze to naprawdę
daje mi motywację do napisania nowego rozdziału.
Mam wenę i to sporą. Jeśli po tym rozdziale pojawią
się szybciej 5 komentarzy to dodam od razu.
Niedługo wyjeżdżam więc jeszcze przed wyjazdem
postaram się coś dodać. Kocham I jeszcze raz Dziękuje <3

5 KOMENTARZY I NEXT <3

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 22

                                                     



                         ~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA NARRATORA ~.~.~.~.~.~.~.~

         Wszyscy siedzieli wspólnie w przy stole i zajadali się pysznościami jakie przynieśli Mona, Zayn i Liam.
Przy stole panował absolutny chaos, ale nikomu jakoś nadzwyczajnie to nie przeszkadzało. Naomi po przyjściu chłopaków ze sklepu przeprosiła ich za swoje zachowanie, a zwłaszcza Liama. Było jej głupio że tak na niego nakrzyczała. Na szczęście on nie był na nią zły. Hope starała się nie patrzeć na Nialla bo wiedziała, że w każdej chwili może coś głupiego powiedzieć. Wydawałoby się nawet, że tamta sytuacja nie miała żadnego miejsca.




                     _____________  KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ______________

               ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA MONY~.~.~.~.~.~.~.~.~.~


        Szła przez park, była za piękna pogoda na to by siedzieć bez czynne w domu. Naomi do rano do wieczora siedziała w wynajętej sali z lustrami by poćwiczyć układ który zaprezentuje przed całą szkołą. Tak przedstawiało się uczniów. Każdy z nich dostał opiekuna i z nim wymyślała kroki. Mona postanowiła, że w tym czasie pójdzie kupić potrzebne rzeczy, książki, zeszyty itp. Przechodząc przez kolejną uliczkę w parku zauważyła jego. Szedł z jakąś inną laską za rękę. Coś w niej pękło, ale nie chciała pokazać tego. Chciała być twarda. Nie cofnęła się. Miała zamiar ich minąć tak jakby wogle ich tam nie był. Zauważył ją uśmiechną się do niej lecz ta tylko pokazała mu środkowy palec nie chciała mu pokazać, że jej zależy. Coś czuła, że nie przejdzie koła tej dziewczyny obojętnie. Ta krzyknęła do Mony "SUKA" może nie tak głośno, ale wystarczająco by usłyszała. Brunetka uśmiechnęła się cwaniacko w jej stronę i nie została dłużna "dziewczynie Biebera"
- Że niby ja.? Oj kochana tylko, że to nie ja stoję z byle jakim chłopakiem który leci na każdą żywą postać. Jakie to smutne, że aż mi się śmiać chcę. Trzymaj się mała.- była zadowolona z tego co powiedziała, widziała jak jej oczy są przepełnione gniewem, o oczy Justina były szeroko otwarte. Nagle poczuła jak ktoś ją szarpie za włosy i bluźni w jej stronę, Kątem oka spostrzegła się że to ta sama dziewczyna którą przed chwilą zgasiła. Szarpała ją za włosy i mocno ją uderzyła. Mona oddała cios, co jak co ale bić to się umiała. Miała brata z którym co dziennie się biła. Dziewczyny biły się i kopały. Przez krótką chwile przewagę miała ruda dziewczyna(taki kolor włosów miała "dziewczyna Biebera") ale za chwile jednak Mona oddała jej tak mocno, że chyba złamała jej nos. Chciał jeszcze raz zadać cios lecz ktoś ją powstrzymał. Jej nadgarstek trzymał kto jak nie inny Justin.
- Puść mnie chuju!
- Dość! Nie widzisz jak ona wygląda.? Już się z nią rozliczyłaś.
- No tak broń swojej dziweczki broń! Jesteś zwykłym szmaciażem nienawidzę Cię! Słyszysz nienawidzę- w jej oczach pojawiły się łzy.
- I kto to mówi jeszcze nie dawno byłaś tak wielce we mnie zakochana. Jędza! - Powiedział to tak jakby się niczym nie przejął. Po kilku sekundach dostał od dziewczyny w policzek. Przyjął to tak jakby to się wogóle nie zdarzyło. Zapłakana dziewczyna pobiegła w przeciwną stronę do domu. Myślała nad tym dlaczego pokochała takiego kompletnego idiotę, który nic do niej nie czół i traktował ją jak szmatę.  Biegła nie widząc drogi nagle ktoś ją zatrzymał i mocno przytulił. Nie wiedziała kto to, ale mimo to czuła jakby znała już wcześniej te ramion, ten zapach perfum. A ten tylko głaskał jej włosy. Chciała się dowiedzieć czy to na prawdę od. -" Nie to nie możliwe, przecież tyle go nie było"- myślała Mona. Powoli odsunęła się od jego już zaplamionej bluzki od jej łez, przetarła oczy i nie dowierzał. To był on stał tam przy niej. -"To nie możliwe! Ale jak to?"- w jej głowie cały czas szumiało od takich stwierdzeń.





                  ~.~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA NAOMI ~.~.~.~.~.~.~.~


     Po raz setny powtarzali te same kroki. Jej opiekunem był o 4 lata starszy Joe, był ciemnej karnacji. Ale Naomi go polubiła, śmieszył ją cieszyła się że to właśnie na niego trafiła. Wiedziała że mu może zaufać i się nie myliła. Opowiedziała mu o Niallu i o Monie, że na razie nie może jej nic powiedzieć. Ale on tylko pacnął ją w głowę i powiedział że źle robi, że powinna jak najszybciej jej  o tym powiedzieć. Rozmawiali na wszystkie tematy bez skrupułów.Siedzieli jeszcze tak przez chwilę, aż w końcu spakowali swoje rzeczy i poszli do domu, Joe odprowadził ją do domu i pożegnali się całusem w policzek. Gdy dziewczyna weszła do domu nikogo w nim nie zastała mimo późnej pory. Zmartwiona zadzwoniła do przyjaciółki lecz nikt nie odbierał. - 1 sygnał - 2 sygnał - 3 sygnał potem poczta głosowa. Martwiła się, chwyciła jakąś bluzę i wyszła poszukać Mony. Pomyślała, że może jest w parku lecz nikogo tam nie zastała. Cisza. Zadzwoniła do chłopaków spytać się czy czasami nie jest u nich lecz jej nie było. Martwiła się nikogo tu nie znała i było już późno, a jak znała Monę to wiedziała że nie lubi wracać po ciemku.





______________________________________________________
Hejka słoneczka ;* No i jest kolejny :) Dziękuje za miłe komentarze,
to naprawdę mi pomaga do pisania kolejnych rozdziałów.
No i w końcu coś zaczęło dziać :P Mam nadzieję, że się będzie podobać.
Nie długo wakacje, a ja w połowie lipca wyjeżdżam do babci
gdzie nie ma internetu ;( i nie wiem kiedy wrócę.
Kocham Was!

5 KOMENTARZY I NEXT ♥








niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 21

 


                    ~.~.~.~.~.~.~.~  Z PERSPEKTYWY NARRATORA ~.~.~.~.~.~.~.~


        Szły tak jakby zaraz miały przeżyć coś niesamowitego w ich życiu, lecz w ich oczach panował zupełny chaos. Z ich oczu można było wyczytać strach, smutek i obawę przed czymś, jedynie na zewnątrz uśmiechały się sztucznie. Wyglądały tak jak by się czegoś bały, że jedno nie odpowiednie słowo lub czyn może coś popsuć. Ale co? Starały się nie patrzeć sobie w oczy, a może po prostu nie chciały. Jedna z nich brunetka miała jednak mniejszy dystans do blondynki tak jakby chciała jakoś to zmienić. Szły w zupełnej ciszy, raczej jedna za drugą podążała. Naomi tak miała na imię ta mała szczupła blondynka tłumiła w sobie wszystko. Jej strachem było to że bała się że może stracić swoją przyjaciółkę, kłamiąc jej w żywe oczy. Ale czy tego tak naprawdę chciała? Nie.! Bała się, że jej życie może nagle się w 360 stopniach zmienić. Przez jej nie jakiego Nialla. Czuła coś do niego, ale czy to była miłość?  Za to druga wydawała się jakby nie obecna duchem tylko ciałem. Za pewne widziała, że coś się  dzieje z przyjaciółką, ale chciała że by to ona pierwsza podeszłą do  niej i zaczęła mówić. W głębi czuła że ją traci, zaczynała wątpić czy przeprowadzka i pójście na uczelnie było dobrym pomysłem. Przez to się od siebie oddalały, mimo że tego nie chciały.


                  ~.~.~.~.~.~.~.~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI ~.~.~.~.~.~.~.~.~

 Chciała jak najszybciej dotrzeć do Wesołego Miasteczka
by choć trochę rozluźnić atmosferę. Uśmiechała się sztucznie, ale starała się nie myśleć o zaistniałej sytuacji dziś po południu. Czuła się winna temu wszystkiemu, ale nie mogła teraz tak od tak wyznać że jest z Niallem, Mona by tego nie zrozumiała. A może Horan miał rację, może na razie nie chciała nic jej mówić bo się bała. Ale czego? Tak do końca sama nie wiedziała, bo przecież nigdy nie miały przed sobą tajemnic a teraz wszystko wydawało się trudniejsze. Nagle z rozmyśleń wyrwało ją głośne stęknięcie Mony która w kółko zadawała te same pytania. "Gdzie idziemy? Daleko jeszcze? Nie możemy jechać taksówką?" Dziewczyna wysłała pioruńskie spojrzenie, a ta tylko zrobiła niewinne spojrzenie i zamrugała kilka razy oczami. Naomi podeszła bliżej niej i ją mocno przytuliła, brunetka była strasznie zdziwiona zachowaniem przyjaciółki. Bo przecież było to takie inny gest mówiący przepraszam, nie chcę cię stracić. Szybko odkleiła się od Mony i i chwyciła ją za nadgarstek ciągnąc za sobą. Powiedziała że zaraz będą i nie musi już narzekać. W ciągu 5 minut były już na miejscu, w oczach Mony pojawiły się małe iskierki zawsze kiedyś chciała przyjść do Wesołego Miasteczka, wcześniej nie było jej to danie bo mieszkały na wielkim zadupiu gdzie nic nie było. Patrzyła na ten widok jak na 7 cud świata. W tej chwili nie liczyło się nic prócz niej i tego cudownego miejsca. Chodziły od jednej atrakcji do drugiej, jedząc watę cukrową. Choć przez chwile zapomniały o zmartwieniach. Po kilku godzinach zabawy wracały w dobrym humorze do domu. Śmiały się, w końcu w jakimś calu były szczęśliwe. Po 30 minutach były już przed budynkiem ich posiadłości, zauważyły że drzwi od ich mieszkania są otwarte, przeraziły się. Przecież przed wyjściem zakluczyły dom. Jak to możliwe że ktoś mógł się włamać. Po woli oby dwie cicho weszły do domu, usłyszały śmiechy i włączony telewizor. Naomi już wiedziała, kim są nie proszeni goście. Machnęła w stronę przyjaciółki za znak że ma iść za nią.
- CO WY TU DO CHOLERY ROBICIE?!- wydarła się głośno Hope
- Yyy... No czekamy na was, a co mielibyśmy tu robić,a tak w ogóle to cześć i nie krzycz tak bo sobie skrzacie gardełko zedrzesz.- uśmiechnął się pokazując rządek białych ząbków
- Nie żartuj sobie Tomlinson, drzwi były zamknięte. Jak wy tu wogle weszliście?
- No dzwoniliśmy kilka razy do drzwi, ale nikt nie otwierał więc nasz bad boy wszedł oknem i otworzył nam drzwi. - tłumaczył się dalej Tommo z szerokim uśmiechem na twarzy
- A no nie macie zbyt szczelnych okien- zadrwił Zayn, patrząc na Naomi w której się wszystko gotowało
- Możemy to uznać jako włamanie i zadzwonić na policje.- patrzyła to na Mone i na chłopaków dziwiła się przyjaciółce że nie reaguje tylko rozmawia sobie z Harrym. Coraz większa złość w niej siedziała.
- Nie nie możesz bo nie jesteśmy Ci obcy i byś tego nie zrobiła bo przecież ty i Niall to...- Liam nie zdążył dokończyć bo wściekła i przerażona Naomi mu Przerwała
- ZAMKNIJ SIĘ LIAM!- wszyscy się na nią spojrzeli tylko nie Horan, on wyszedł do ogrodu nie rozumiał dlaczego ona to wszystko ukrywa, jeszcze na dodatek przed swoją najlepszą przyjaciółką. Gdy każdy patrzał na Naomi pytającym spojrzeniem, ona nie wiedziała co ma zrobić. Bez silna opadła na fotel siadając i zakrywając rękoma twarz. Chciała w tej chwili uciec by nie musieć się tłumaczyć z tego wszystkiego. Spojrzała na Larrego błagalnym wzrokiem by Ci jej choć w mniejszym stopniu pomogli.
- No dobra kochani weźmy się w garść w końcu przyjechaliśmy do dziewczyn by zjeść z nimi kolacje, więc Zayn, Liam i Mona jadą do supermarketu po coś do jedzenia, bo kochane w waszej lodówce panują pustki ja na pustyni. - zaczął Harry by rozluźnić choć trochę napiętą atmosferę. Ci kiwnęli głową na znak że się zgadzają i ruszyli w stronę wyjścia.
- Dziękuje i przepraszam.- przytuliła się do chłopaków
- Nie masz za co dziękować, a to nie nas powinnaś przepraszać tylko wiesz kogo. - loczek spojrzał na drzwi od ogrodu gdzie znajdował się Niall.
- Wiem.- spuściła wzrok i ruszyła powolnym krokiem w ich stronę. Zauważyła siedzącego blondynka na ławce przy drzewie. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, po jej ciele przeszły dreszcze. Tak strasznie ją bolało że raniła bliskiej jej osoby na których mocno jej zależało. Podeszła do chłopaka.
- Niall. Ja...- nie dane było jej dokończyć
- Wiem przepraszam ile jeszcze razy będziesz mnie przepraszać za to samo? Kiedy zamierzasz jej powiedzieć? Po co to ukrywasz? Sama plączesz się  w tych kłamstwach.- zamarła, oczy chłopaka były szklane, a ona po raz pierwszy raz w życiu nie wiedziała co powiedzieć. Usiadła koło niego.
- Odpowiesz mi? - spojrzał na nią z nadzieją w oczach
- Nie wiem Niall, wszystko się komplikuje. Chce jej powiedzieć i to bardzo, ale na razie nie mogę. Nie chce jej zranić, boję się że jak się dowie będzie się czuła odtrącona. Obiecuje, że jej powiem, ale jeszcze nie teraz.
- Jak chcesz tylko pamiętaj, że z czasem będzie Ci coraz trudniej.- wstał pocałował jej czoło w skierował się w stronę domu, a ona siedziała nie wiedząc co zrobić. Nigdy wcześniej się tak nie czuła, a czuła się okropnie  chciałaby żeby wszystko się w końcu ułożyło.





______________________________________________________________

Witam was moi mili. No i jest kolejny trochę spóźniony, ale coś mi się dzieje
z netem. Mam nadzieje, że już nie będzie takich problemów. Dziękuje
wszystkim którzy komentowali  to naprawdę dużo dla mnie znaczy.
Mam nadzieję że wam się podoba.
Pamiętajcie to wy decydujecie kiedy dodaje kolejny rozdział ;)
Nie długo wakacje ;3
5 KOMENTARZY I NEXT <3













poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 20

           


                             ~.~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY NAOMI~.~.~.~.~


               Wsłuchiwała się uważnie słowom wypowiedzianym przez przyjaciółkę. Opowiadała jej o zaistniałej sytuacji która miała miejsce tego samego wieczoru i słuchała jak wspomina Zacka i porównuje ich do siebie. Na samą myśl o swoim bracie było jej ciężko,ale co miała zrobić skoro wiedziała że nie może tak po prostu powiedzieć Monie żeby o tym nie rozmawiały bo dobrze znała relacje łączącą ją i Zacka. Starała się ją wspierać w jej złych chwilach i powiedziała że nie pozwoli by taka kolejna sytuacja z Justinem się zdarzyła. Leżały jeszcze tak przez chwile, aż oby dwie zasnęły. Następnego ranka, no jeżeli 13 można nazwać rankiem. Jako pierwsza wstała Hope, o dziwo. Uśmiechnęła się w stronę Przyjaciółki i poszła po cichu do swojego pokoju, wyszukała luźne rzeczy i zrobiła lekki makijaż. Postanowiła że zrobi śniadanie dla niej i dla Mony, jakoś czuła się jak nowo narodzona miała chęci do życia. Wyciągnęła składniki do robienia naleśników i wzięła się za robotę. Po kilku minutach zadzwonił jej telefon, z wielkim uśmiechem spojrzała na ekran, na którym widniało jego zdjęcie.
- Halooo.
- Dzień dobry moja droga pani, wyspana?
- Yhym, właśnie robię śniadanie.
- Że jak? Śniadanie o tej porze nie no szacun.
- Haha... no tak wiem, to trzeba być mną.
- Dobra do rzeczy bo później zapomnę. masz może ochotę pójść do kina, nie przyjmuję odmowy.
- Przepraszam Niall, ale nie mogę. Bardzo bym chciała, ale nie zostawię Mony samej. Przełóżmy to na inny dzień. - dziewczyna strasznie chciała sie z nim spotkać, ale nie chciała zostawiać przyjaciółki samej, chciała z nią spędzić trochę czasu jak dawniej.
-  Jak to? Coś się stało? Może pójść z nami jak chcesz.
- Nie to nie jest dobry pomysł.
- A czyli jej jeszcze nie powiedziałaś? Rozumiem. Zadzwoń jak znajdziesz dla mnie czas.
- Nie proszę Cię Niall, to nie tak. Chciałam jej powiedzieć, ale... no po prostu nie mogłam, nie chciałam jej dołować jeszcze bardziej. Przecież wiesz że Cię kocham.
- A może po prostu nie chciałaś jej powiedzieć bo się bałaś, tylko czego? A z resztą, na razie śpieszę się.
- Nie no Niall! Niall nie rozłączaj się! No weź nie obrażaj się  teraz!- po chwili zauważyła że rozmowa została przerwana. Zdenerwowała się, nie jej wina że nie może zrozumieć tego że nie chciała jej ranić, przecież jej powie tylko trochę później, rzuciła telefon na stół a ten następnie jej spadł i rozbił się jej ekran- SERIO!? kurwa co za pojebany telefon!- Nagle zauważyła że w wejściu do kuchni stoi Mona ze zdziwioną miną.
- Nie co się miało stać, mały wypadek, siadaj zaraz podam ci naleśniki. - Hope strasznie trzęsły się ręce, nie wierzyła że właśnie teraz odstawia jakieś cyrki z obrażaniem się. Siedziały w ciszy i jadły, żadna z nich nie chciała się odzywać. Lecz Naomi przysięgła sobie że mimo co, ale nic jej dzisiejszego humoru nie popsuje.  Wstała włożyła naczynia do zmywarki i pognała Monę na górę by się w coś ubrała, miała zamiar wziąć przyjaciółkę do wesołego miasteczka.


                                                  ~.~.~.~ Z PERSPEKTYWY MONY~.~.~.~


Domyśla się że coś się stało, bo od czasu jakiegoś telefonu zachowuje się trochę dziwnie. Ale nie chciała jeszcze jej bardziej denerwować.  Weszła do swojego pokoju i wyszukała jakiś zestaw na dzisiejszy dzień. Związała włosy w nieogarniętego koka i zbiegła do salonu gdzie czekała na nią przyjaciółka. Popatrzyła chwilę na nią i machnęła ręką pokazują na drzwi. Zaciekawiona Mona cały czas pytała się Naomi gdzie idę i czy jeszcze daleko. Co ta tylko się do niej tajemniczo uśmiechnęła i włożyła słuchawki do uszu bo wiedziała że ta nie przestanie się jej pytać gdzie idą. Mona założyła ręce na klatkę piersiową i podążała za Hope.







__________________________________________________________________________
A więc jak obiecałam tak dodałam. Dziękuję za miłe komentarze
z waszej strony, to bardzo miłe. <3 I tak jak kolejnym razem
5 KOMENTARZY I NEXT <3