wtorek, 10 września 2013

Rozdział 28


                                            Trzeba coś stracić,
                                      by coś docenić, żeby odzyskać 
                                     trzeba się zmienić, trzeba przebaczyć 
                                 chodź czasem nie jest tak jak być powinno.      




               ************ Z PERSPEKTYWY NARRATORA **************

             Czy zadawałaś sobie kiedyś pytanie co będzie kiedy zostaniesz sama, bez nikogo kto mógłby ci pomóc lub przytulić? Jeśli nie, zrób to. Wyobrażasz to sobie, stracić swoją najlepszą przyjaciółkę przez jedno głupie kłamstwo? Podobno nasza przyjaciółka to osoba tak jakby twoja siostra której mówisz wszystko i jesteś z nią strasznie blisko. Trudno jest obrać sobie drogę bez kogoś takiego, a jednak takie przypadki się zdarzają, albo wogle nie spotykamy takiej osoby albo ją tracimy. Może nie zawsze jest to nasza wina, ale w jakieś części się do tego przykładamy. Mimo że tego nie chcemy.



*************** Z PERSPEKTYWY MONY**************
        Patrzyła jak jej przyjaciółka schodzi powoli ze schodów z walizką, widziała w oczach Naomi łzy które starała się ukryć. Bolało ją to. Gdy Zayn wziął od dziewczyny walizkę, a Niall podszedł do niej tuląc ją, Mona miała tylko nadzieje że to jest jakiś popieprzony sen z którego chciałaby się jak najszybciej obudzić. Wiedziała że nie może pozwolić Hope odejść, chciała to jakoś wszystko odkręcić. 
- Naomi proszę Cię nie zostawiaj mnie, zostań ja Ci to wszystko wytłumaczę. Proszę!- z jej oczu płynęły strumienie łez 
- Ja.. Ja nie wiem. Ja muszę sobie to wszystko poukładać, na razie zamieszkam z chłopakami.- minęła zapłakaną Frank i wyszła wraz z Zaynem i Niallem z domu zatrzaskując drzwi
- Nie proszę! - opadła bez silnie na ziemie opierając się o drzwi i skuliła nogi do klatki piersiowej. Jej szlochanie było słychać w całym domu, nie mogła uwierzyć że ona odeszła i ją zostawiła, przecież to dałoby się jakoś naprawić. Nie chciała aby jej przyjaźń się skończyła przez jedną nie małą wpadkę wiedziała że musi o nią zawalczyć. Chciała też porozmawiać z Zackiem i mu wszystko opowiedzieć, o tym że Naomi już wie i że to koniec. Przyczołgała się do salonu i oparła się o kanapę wpatrując się w grający telewizor z jej oczu dalej płynęły łzy a ona nie mogła tego powstrzymać. Bolało ja strasznie że to właśnie przez nią rozpada się właśnie jej przyjaźń z Hope. Zaczęła sobie uświadamiać, że odkąd przyjechały do Londynu jej życie diametralnie się zmieniło, przecież miało być tak pięknie, miały spełnić swoje marzenia i się usamodzielnić, a jak na razie wplątują się w same kłopoty. Z rozmyśleń wyrwał ją kolejny dzwonek do drzwi nie miała zamiaru otwierać miała nadzieję, że temu komuś w końcu się znudzi dzwonienie do drzwi i sobie pójdzie lecz na razie się na to nie zanosiło. Wstała i skierowała się do kuchni gdzie po tym rozległo się natarczywe pukanie do drzwi, nalała sobie soku i usiadła na blacie w kuchni i wpatrywała się w drzwi, miała już dość tego że ktoś nie mógł dać sobie spokoju i odejść. Gdy po tym usłyszała trzask aż zeskoczyła no równe nogi w drzwiach stał wkurzany i zmartwiony Justin który wpatrywał się w zapłakaną Monę, szybko do niej podbiegł i ją przytulił. Stali tak przez chwilę, ale potem przenieśli się do salonu a Bieber próbował ją uspokoić lecz żadne staranie nie przynosiły skutku. 



                  ************* Z PERSPEKTYWY NAOMI ****************

   Siedziała w samochodzie głowę miała oparta o szybę a z jej oczy płynęły łzy, po chwili byli już na miejscu dziewczyna wyszła i od razu nie zwracając na innych skierowała się do domu chłopaków i pobiegła do łazienki i odkręciła kran i ochlapała się wodą. Oparła ręce na zlewie i wpatrywała się pustym wzrokiem w lustro. Wyglądała okropnie, czerwone oczy od płakania, wory pod oczami i zmęczenie wypisanie na twarzy. Nie mogła uwierzyć, że to ona. Wyglądała okropnie, aż odechciało jej się żyć. Nagle wszystkie wspomnienia powróciły. To jak razem ze swoim bratem i Moną wychodzili do kina lub jak wygłupiali się w parku.:  "Siedzieliśmy w trójkę na ławce w parku i obserwowaliśmy innych ludzi którzy śpieszyli się lub bali się że nie zdążą do domu. Gdy nagle Zack zdjął mi buta i zaczął uciekać z Moną rzucając go sobie nawzajem, a ja jak głupia latałam za nimi próbując ich złapać i odebrać to co moje. Lecz przez śmiech robiłam sobie przerwy i obserwowałam jak dwa gołąbki patrzą na mnie z rozbawieniem. Widać było gołym okiem, że się kochają i nie przeszkadzało mi to że moja najlepsza przyjaciółka jest z moim bratem, pasowali do siebie, ale tak bardzo się różnili. Gdy myśleli, że się poddałam szybko ruszyłam w ich stronę i wskoczyłam na mojego brata przewracając go i odzyskując mojego buta, ludzie patrzyli się na nas jak na idiotów, ale nam to nie przeszkadzało. Uwielbialiśmy to że jesteśmy inni od innych, a przede wszystkim jesteśmy sobą. "
Naomi po tym wspomnieniu rozpłakała się znowu, chciała strasznie spotkać się z nim i wykrzyczeć mu prosto w twarz jakim jest dupkiem a potem się do niego przytulić i czuć się bezpieczna. Od jakiegoś czasu chłopaki dobijali się do drzwi, byli zmartwieni wiedzieli, że to dla niej trudne, ale nic nie mogli z tym zrobić prócz wspierania ją w w tym. 
   


          4 KOMENTARZE I NEXT <3
       







sobota, 7 września 2013

Rozdział 27

       * PROSZĘ O PRZECZYTANIE NOTKI POD ROZDZIAŁEM.!!!


                                Sądzimy zawsze, że nasze cierpienie 
                                       jest jedyne, niepowtarzalne
                                    jak wszystko co nas dotyczy.
                                   Nikt nie kocha tak jak my kochamy.
                                 Nikt nie cierpi tak jak my cierpimy, 
                                brzuch boli przecież mnie nie Ciebie. 



               ************** Z PERSPEKTYWY MONY ***************

           Po długim spacerze wróciła do domu, wzięła szybki prysznic i leżała na kanapie oglądając telewizję. Zastanawiała się czy to wszystko ma jakikolwiek sens. Myślała nad tym jak to teraz będzie. Lubiła strasznie Justina, ale ten ją ranił, a Zack wrócił tak nieoczekiwanie po 2 latach. To on był jej pierwszą prawdziwą miłością i to on jej pokochać samą siebie. Z rozmyśleń wyrwał ją trzask drzwi spojrzała się w stroną korytarza i ujrzała zapłakaną Naomi spojrzała na nią z przerażeniem. Hope podeszła do niej bliżej i przytuliła się do niej, Mona pytała co się stało lecz ta nic nic nie mówiła tylko płakała.
- Naomi proszę Cię powiedz co się stało. 
- No bo...- łzy przeszkadzały jej w mówieniu, nadal nie wiedziała czy ma powiedzieć przyjaciółce o tym co się chwilę temu dowiedziała lecz wiedziała jedno że jej też należą się jakieś wyjaśnienia.
- No już słońce nie płacz, tylko mi powiedz co się stało.
- Dobrze.. Ale nie przerywaj mi.. Do puki nie skończę mówić. 
- Okey. A więc.
- Byłam dzisiaj u chłopaków i Louis... powiedział mi, że Zack już od prawie roku jest w Londynie i ułożył sobie życie bez nas. Rozumiesz to.- jej cichy szept przerodził się w krzyk dalej nie pojmowała jak on mógł coś takiego zrobić, ale mimo to cieszyła się że nic mu nie jest. Mona była zaskoczona nie wiedziała co ma zrobić zaskoczyło ją to mimo że wiedziała o tym ale nie wiedziała ze ona też się o tym dowie. - Nie jesteś jakoś tak zbytnio zaskoczona, czy ja o czymś nie wiem.
- Nie.. ja.. to znaczy. - nie potrafiła wypowiedzieć chodź jednego sensownego zdania, bała się. Ale wiedziała, że nie może ciągle przednią kłamać zdecydowała się że powie jej o tym mimo konsekwencji. - Przepraszam.
- Za co mnie przepraszasz Mona? Tylko nie mów mi że ty o tym wszystkim wiedziałaś.
- To nie tak.. też dowiedziałam się o tym nie dawno jak go spotkałam....- Naomi nie chciała słuchać więcej jej wyjaśnień.
- Nie to jest chyba jakiś popieprzony żart, dwie najważniejsze osoby w życiu okłamały mnie. Jak mogłaś mi nie powiedzieć że go widziałaś.? Jak.!? I ty się nazywasz być moją przyjaciółką?!
- Naomi nie mów tak, On. To Zack mnie prosił abym Ci nic nie mówiła bo nie był na to gotowy.
- Kurwa! On nie był gotowy? Na co kurwa nie był gotowy!- jej krzyki były słyszalne chyba wszędzie nie potrafiła się opanować. Czuła się w jakimś beznadziejnym filmie.
- Ja nie wiem... Mówił mi że boi się twojej reakcji, chciał ci to powiedzieć w lepszym momencie.
- No pewnie, ale jak widzisz dowiedziałam się tego nie od niego! Macie naprawdę zajebiste wyczucie czasu! - jej krzyki zaczynały słabnąć, a było słychać już tylko ciche szepty. - Wiesz czego najbardziej nie rozumiem. Że ty jako jedyna wiedziałaś jak mi było ciężko z jego odejściem, to ty wraz ze mnę płakałaś i czekałaś na jakikolwiek znak od niego. Ty wiedziałaś jak moje życie się zmieniło i jak spadałam na dno bez niego. I gdy już go spotkałaś nie powiedziałaś mi o tym, wolałaś to zatrzymać dla siebie. Jesteś zwykłą egoistką Frank- po tych słowach pobiegła do swojego pokoju zostawiając oszołomioną Mone.
Zaś Mona stała tam jak wryta w ziemię, a z jej oczu płynęły łzy. Dotknęły ją słowa przyjaciółki, wiedziała że ma rację i to ja dobijało. Opadła bez silnie na kanapę i zaczęła głośno łkać. Płakała gdy nagle w salonie rozniósł się głos dzwonka telefonu. Podniosłą go nie patrząc to będzie jej rozmówcą.
- Hallo..
- Hej. Mona czy wszystko w porządku?
- Justin?Przepraszam ale jakoś nie mam ochoty na rozmowę- gdy już miała zamiar się rozłączyć chłopak zatrzymał ją przed tym.
- Co się stało? Ej  mała nie płacz.jesteś w domu?
-Taak.. Justin ona ma rację nie powinnam.. tak zrobić... - łzy przeszkadzały jej w normalnej rozmowie. Dławiła się nimi.
- Poczekaj zaraz będę, tylko spokojnie. Poczekaj na mnie u siebie. - dziewczyna za nim zdążyła coś powiedzieć, Bieber się rozłączył. Rzuciła telefon gdzieś w kąt i skulił się na kanapie. Po chwili usłyszała dzwonek do drzwi, pomyślała, że Justin nie żartował jak mówił że zaraz będzie. Poszła powolnym krokiem otworzyć drzwi lecz nie zastała tego kogo oczekiwała przed nią stał zmartwiony Niall i Zayn. Spojrzała na nich, a Ci tylko ją minęli i stanęli na korytarzu. Odwracając zobaczyła schodzącą Naomi z walizką, myślała że to jakiś sen, chciała się z niego obudzić i to jak najszybciej.




_________________________________________________________
No i jest 27 rozdział. Dziękuje za komentarze ;)
I teraz mam do was taką prośbę  jeśli chcecie być informowani o kolejnym rozdziale
to w komentarzach zostawcie mi swoją nazwę twittera, a ja będę do was pisać za każdym
razem gdy go dodam. Z góry dzięki. Chciałabym też aby każdy kto przeczyta ten rozdział
to napisał  jakiś komentarz. Nie myślcie tylko że zależy mi na komentarzach, ale
miło jest przeczytać jak ktoś Ci napisze jakieś miłe słowo to daje mi motywację do dalszego pisania.
4 KOMENTARZE I NEXT <3











poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 26

          „- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść?
 - Co wtedy?
 - Nic wielkiego. 
 - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. 
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.”



                              ************* PERSPEKTYWA NAOMI **************

               Chodziła po ulicach miasta, nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Niebo robiło się coraz ciemniejsze, zapowiadało się na deszcz, więc Naomi pośpiesznie pobiegła w stronę najbliższego przystanku. biegnąc wpadła na kogoś. Upadła. Spojrzała w górę, a tam stał Niall uśmiechnięty. Deszcz zaczął padać, a ona dalej siedziała na ziemi, podał jej rękę w celu pomocy lecz ona ją odepchnęła, ale w głębi duszy chciała się do niego przytulić i powiedzieć że miał rację, lecz jej duma na to nie pozwalała. Wstała, spojrzała mu prosto w oczy lecz szybko tego pożałowała, z jej oczu zaczęły spływać słone łzy, on to zauważył podszedł do niej bliżej i wytarł z jej twarzy łzy i mocno do siebie przytulając. Deszcz zamienił się w ulewę, Niall odsunął Hope spojrzał jej w oczy i powiedział 
- KOCHAM CIĘ- ona się uśmiechnęła i przytuliła się do niego. stali tam cali mokrzy. Cała złość odeszła w zapomnienie. Cieszyła się, że jest z nią, kochała go i była tego pewna. Stali tak jeszcze przez chwilę, ale Horan chwycił ją za rękę i podbiegł w stronę jego samochodu. Siedzieli w samochodzie, nikt się nie odzywał. Droga do domu trwała w ciszy nikt się nie odzywał. Po przyjeździe pod dom chłopaków. Parze nie było śpieszno by wejść do domu. 
- Dlaczego za mną pojechałeś?
- Am... Jak.. No wiesz- jąkał się drapiąc się w tył karku
- No nie wiem temu cię pytam- uśmiechnęła się zachęcająco by dodać chłopakowi otuchy
- No bo jak wybiegłaś z domu, no to chwilę się zastanawiałem co przed chwilą zaszło, a gdy w końcu to do mnie dotarło, wstałem i pojechałem cię poszukać, wiedziałem że jesteś zła nie mówię, że ja nie byłem ale nie chcę się z tobą kłócić więc chciałem po prostu cię znaleźć.
- No wiem trochę przegięłam i nie powinnam tak pochopnie reagować.
- Trochę..? A zresztą chodź do domu.
- Nie no mów. 
- Ale co mam Ci powiedzieć?
- Ughh... No powiedz mi to co chciałeś mi powiedzieć. 
- To co idziemy do domu?
- I tak się nie wywiniesz- wyszła uśmiechając się. Weszli do domu, a od razu wpadł na nich zdezorientowany Louis, patrzył na nich przechylając głowę w bok tak jakby to miało mu pomóc. Oby dwoje wybuchli śmiechem, a Niall podszedł do przyjaciela klepiąc go w ramie i mijając go. Zaś Louis podszedł do dziewczyny chwycił jej rękę i pociągnął za sobą do jego pokoju.

Zdezorientowana nie wiedziała o co chodzi ten szybko podszedł do swojego laptopa i usiadł na łóżko dziewczyna stała ze zdziwieniem przy drzwiach gdy ten zaczął mówić.
- Mówiłaś, że masz brata nie?
- No tak co związku z tym?
- Ma na imię Zack no nie?
- Tak, dalej nie wiem do czego dążysz Lou.
- No to już ci mówię, chciałem ci się zrewanżować za to że pomogłaś mi z Harrym i wspierałaś mnie w tym. No i mam znajomego który procuje w policji i poprosiłem aby mi coś znalazł na temat twojego brata, bo mówiłaś że strasznie za nim tęsknisz jest jedną z najważniejszych osób w twoim życiu.
- Do rzeczy Boo.
- No i powiedziałem jak ma na imię i nazwisko i że jest podobno na wojnie. A nie dawno mój znajomy zadzwonił i powiedział że twój brat jak i inni wrócili do domu dwa miesiące temu do swoich domów bo się uspokoiło.
- Co chcesz przez to powiedzieć?- w jej oczach pojawiły się łzy, bała się.
- Że twój brat na 100% żyje i ułożył sobie życie gdzieś indziej skoro nie wrócił do was do swojej rodziny.
- Nie! Nie! To nie może być prawda. Zadzwoniłby. Tak na pewno by tak zrobił nie zostawił by mnie. Nie...!- cała drżała nie potrafił uwierzyć w to co właśnie słyszała. A może nie chciała w to uwierzyć.
- Naomi.......
- Zamknij się - nie dała mu dokończyć. Nie docierały do niej słowa "Ułożył sobie życie" Nie wytrzymała opadła na kolana i zaczęła głośno łkać. Nagle do pokoju wbiegli wszyscy chłopcy z przerażonymi minami.




                  ************ Z PERSPEKTYWY NARRATORA **************

                 
         Życie nie sprawia, że spotykasz ludzi których chcesz spotkać. Życie daje Ci ludzi którzy muszą Ci pomóc, zranić Cię, pokochać, opuścić i sprawić, że staniesz się osobą, którą masz się stać. dzisiejszy świat jest sztuczny. Każdy żyje dla siebie, a przecież aby być szczęśliwym, trzeba przede wszystkim żyć dla kogoś.
      Jak łatwo życie może się zmienić w przeciągu kilku miesięcy. Te dziewczyny zdecydowanie nie były na to gotowe, przerosło je to. Ale nie mogły się wycofać, musiały walczyć dalej. Jedna osoba może namieszać tak wiele. Czy ich przyjaźń przetrwa to wszystko co się dzieje czy może jednak jedna z nich się podda i zrezygnuje z tego. Dwie dziewczyny które przyjechały do Londynu by zapomnieć i spełniać swoje marzenia.

______________________________________________________
No więc przemyślałam to i nie zawieszam bloga, ale jeżeli nie bd
komentować to go zawieszę bo nie bd pisać nie wiedząc czy ktoś to
wg czyta.
  No a tak po za tym rozpoczął się rok szkolny -.- Masakra.!

3 KOMENTARZE I NEXT <3






czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 25

                       *Uwaga proszę o przeczytanie notki pod rozdziałem. 


                                        "Nie można się zmusić do miłości. 
                                                  Albo jest, albo jej nie ma.
                                         Jeśli nie trzeba umieć się do tego przyznać.
                                                  A kiedy się kogoś kocha,
                                              należy zrobić wszystko, żeby 
                                                 ten ktoś był szczęśliwy" 




                            ************* PERSPEKTYWA MONY ************

           Powolnym krokiem szła otworzyć drzwi miała nadzieję, że to jej przyjaciółka bo nie miała ochoty na wizytę kogokolwiek innego prócz niej, pod względem tego jak wygląda i w jakim jest stanie. Podeszła do drzwi i je szeroko otworzyła. Stał w nich on... Nie wiedziała co ma zrobić. Chciała zatrzasnąć mu drzwi przed nosem lecz coś jej nie umożliwiało.
Spojrzała na ziemię gdzie jego noga blokowała zamknięcie ich do końca. Jej wzrok powędrował z powrotem na niego. Patrzyli sobie prosto w oczy, ale po jej policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Zostawiła go i pobiegła do swojego pokoju. Leżała na łóżku i płakał w poduszką po chwili jej drzwi od pokoju się odtworzyły nie odwracała głowy wiedziała, że to on. Usiadł na brzegu łóżka i zaczął ją głaskać po plecach.
- Przepraszam. Proszę nie płacz. Nie możesz płakać przez kogoś takiego jak ja. Nie jestem tego wart. Nikt nie jest wart twoich łez.
- Zack... proszę... zostaw... mnie- mówiła przez łzy, dławiąc się nimi 
-Przepraszam nie mogę. 
- Dlaczego?! Dlaczego do jasnej cholery nie możesz dać mi spokoju- jej ciche szlochanie przerodziło się w krzyk.
- Bo Cię kocham?. Bo mi na tobie zależy? Bo chcę być przy Tobie?
- To gdzie byłeś gdy się nie odzywałeś.? No gdzie! Gdzie byłeś kiedy ja przez Ciebie cierpiałam przez to że się nie odzywasz!? No gdzie?- po krzyku było ani śladu tylko szept było słychać i jej ciche łkanie 
- Chciałem zadzwonić, nawet w środku nocy. Chciałem przeprosić Cię i powiedzieć, że pragnę wrócić do domu do Ciebie, zobaczyć jak na mnie czekasz. Wykrzyczeć że usiłuję poczuć zapach twoich perfum. Relacjonować że mam ochotę położyć się obok Ciebie i spać z Tobą na jednej poduszce, patrzeć jak uśmiechasz się do mnie gdy tylko na Ciebie zerknę. Chciałem zadzwonić by usłyszeć twój głos i wysłuchiwać w słuchawce jak się śmiejesz. Marzyłem o tym by wykręcić Twój numer żebyś wiedziała jak bardzo żałuję. Opowiedzieć Cie wszystko co się wydarzyło w tym czasie. Chciałem zadzwonić powiedzieć że Cię kocham i tęsknie za ciepłem twoich warg. Ale strach przed odrzuceniem był silniejszy. Wypacz proszę. 
- Proszę wyjdź.- chciała zostać sama to co jej powiedział strasznie ją zabolało. 
- Przepraszam.- wstał i wyszedł, ale nie miał zamiaru się poddawać. Przyrzekł sobie że nie odpuści sobie puki mu nie wybaczy. Kochał ją, ale nie przyjmował do wiadomości że to już koniec. Leżała jeszcze przez chwilę wściekła wstała i podeszła do szafki wyjęła z nich rzeczy nie należące do codziennej garderoby. Szybkim krokiem ruszyła do łazienki. Po szybkim prysznicu zrobiła mocny makijaż, ubrała wcześniej przygotowane przez siebie ubrania i zeszła na dół. Chwyciła tylko telefon i ruszyła w stronę miasta. Wszyscy przechodni patrzyli na nią z pogardą miała chęć komuś na prawdę przyłożyć. Chciała się wreszcie oderwać od tego wszystkiego. Chciała zapomnieć. Było już 2 godziny po 12, chodziła tak jeszcze przez chwilę i weszła do jednego z barów, usiadła przy stoliku. Podszedł do niej kelner, a ta od razu złożyła zamówienie, zamówiła dwie kolejki, mężczyzna się tylko na nią spojrzał ale nic nie powiedział tylko podał zamówienie. Uśmiechnęła się do kieliszków i wypiła ich zawartość, następnie wstała i wyszła. Nasunęła tylko okulary przeciwsłoneczne na oczy i szła przed siebie. Nie wiedziała gdzie idzie chciała po prostu zostać sama. 





                                    ************  Z PERSPEKTYWY NAOMI ************

     Wszystko w niej buzowało była zła na Justina, ale i też na siebie że tak łatwo dała się sprowokować. Nie chciała wracać teraz do domu najpierw musi się uspokoić. Napisała do Niall'a, że zaraz będzie. Zresztą z nim też musiała porozmawiać. Była zła na to że powiedział o ich związku Bieberowi. Gdy wchodziła na ich podwórko. Starała się jakoś ogarnąć. Zadzwoniła do drzwi i długo nie musiała czekać. Otworzył jej uśmiechnięty od ucha do ucha Liam lecz jegoo uśmiech nie trwał długo po tym jak zobaczył obojętną minę Naomi. Pocałowała go w policzek i weszła do środka wchodząc do salonu rzuciła krótkie cześć i stanęła na przeciwko Niall'a.
- Hej słońce!- wstał by ją pocałować lecz ta się odsunęła. Wszyscy patrzyli na nią z ciekawością  i zdziwieniem w oczach.
- Po co mu mówiłeś co? Musiałeś akurat z tym idiotą podzielić się tą informacją? 
- Nie mam pojęcia o co Ci chodzi do cholery. Przychodzisz tu i urządzasz mi tu jakieś awantury.
- No najlepiej zwal jeszcze winę na mnie. I nie udawaj że nie wiesz o co chodzi.
- Ja pierdole którą ty dzisiaj nogą wstałaś? Nie potrafisz być z kimś chodź chwilę w zgodzie, bo od razu się kłócisz i obrażasz bez powodu. A może to ja tak powinienem zrobić co?
- Że niby ja się ze wszystkimi kłócę?! Nie bądź śmieszny. I niby dlaczego ty miałbyś się obrazić co, skoro nie masz powodów. 
- Ja nie mam powodów. Mylisz się kochana. Ciągle zwlekasz z powiedzeniem o nas Monie i okłamujesz ją niby dla jej dobra, a prawda jest taka że boisz się jej powiedzieć gdyż sądzisz, że nie poradziłaby sobie sama, a oboje dobrze wiemy że poradzi sobie sama lepiej niż z tobą Jesteś egoistką.!
- Pierdol się Horan- uderzyła go w twarz i wybiegła z ich domu. Wiedziała, że trafił w jej czuły punkt, ale nie chciała się do tego przyznać. Czuła ze wszyscy byli przeciwko niej. Miała już dość tych kłamstw ale bała się, że jak teraz powie o wszystkim Monie to będzie na nią zła, ale nie za to, że jej nie powiedziała tylko za to że ją okłamała. Chodziła po ulicach miasta. Nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. 





______________________________________________
No tak, a więc wróciłam. Dodaję kolejny rozdział tak jak obiecałam
tylko jest mi smutno dlatego, że nie było mnie 5 tygodni i przez
ten czas nie było 5 kom. co dzień wchodzi was około 100.
Czy tak ciężko napisać parę słów w komentarzu. Dla was to nic, ale
dla mnie kolejny powód do uśmiechu. i wtedy chociaż wiem że wam się
podobało. Skoro tak ciężko wam napisać komentarz to zastanawiam się nad
zawieszeniem bloga. Oczywiście nie mówię o tych osobach które komentowały
im z całego serca dziękuje. <3 


3 KOMENTARZE I NEXT <3


      


poniedziałek, 15 lipca 2013

UWAGA!!!!!

                                                          INFORMACJA.
 Jutro rano wyjeżdżam więc nie bd dodawać na razie żadnego rozdziału. mam zamiar wrócić w połowie sierpnia lub trochę później. Ale jak tylko przyjadę bd dodawać rozdziały dłuższe i częściej bo zamierzam tam też pisać w notesie a potem z kartek przepisać to na bloga. Więc do zobaczenia <3 Życzę Wam aby wasze wakacje były do końca udane moje na pewno będą. Kocham Was i z całego serca dziękuję <3 ;*********   

                                                                                           xxx <3

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 24



        I przychodzi taki moment, 
w którym należy sobie zadać pytanie:
 Zapomnieć czy starać się dalej.?





               ***************** Z PERSPEKTYWY NAOMI ********************

    Była zła, Mona zasnęła jej na kolanach. Była 4 nad ranem, zdjęła delikatnie jej głowę i położyła na miękką poduszkę i poszła do kuchni wiedziała że już nie zaśnie. Na dzisiejszy wieczór była umówiona z Niallem, ale myślała nad odwołaniem spotkania bo bała się zostawić ja samą. Lecz z drugiej strony chciała się z nim spotkać długo się nie widzieli, wiedziała że jak odwoła je to się obrazi.
Miała jeszcze w planach spotkanie się z Justinem by porozmawia z nim na temat Mony, nie chce pozwolić na to żeby ją tak ranił. Poszła do swojego pokoju, przygotowała jakiś zestaw i wzięła go ze sobą do łazienki, nalała do wanny płynu i soli i potem pozbyła się ubrań i cała zanurzyła się w wannie.  Zmyła cały trud dnia i nocy. Po długiej kąpieli założyła wcześniej przygotowane ubrania i poszła do kuchni zrobić sobie śniadanie. Była 5:30, nasypała płatki do miski i zalała mlekiem razem z tym ruszyła w stronę swojego pokoju. Usiadła wygodnie na łóżku włączyła laptopa i weszła na tt oraz trumbla. Na laptopie była około godziny i wtedy zdecydowała się napisać do Justina sms'a z prośbą  o spotkanie.  Umówili się na 12 miła więc mnóstwo czasu na zastanowienie się co mu powie. Pogoda była przepiękna, wzięła ze sobą okulary i wyszła pojeździć na desce, dawno tego nie robiła ale teraz miała chwilę czasu więc skorzystała z okazji. Na ulicach robił się coraz większy ruch, gdyż ludzie śpieszyli się do pracy. Pojechała do parku gdzie było pusto uśmiechnęła się sama do siebie i rozglądała się po ludziach i pod nosem śmiała bawiło ją to że są tacy zdenerwowani. Postanowiła pojechać do jakiejś kafejki i tam zjeść coś ciepłego i wypić kawę która ją ożywi. Nieprzespana noc dawało o sobie znać. Była zdziwiona że minęły już 2 godziny przecież jeszcze niedawno była w domu. Usiadła przy wolnym stoliku i czekała aż podejdzie do niej kelnerka. Po chwili złożyła zamówienie i czekała. W pewnym momencie zauważyła wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyznę, zaciekawił ją miał na sobie fulcapa i ciemne okulary był strasznie podobny do jej brata, ale to przecież było nie możliwe, gdy ich spojrzenia się spotkały chłopak natychmiast opuścił kafejkę. Naomi trochę speszona szybko odwróciła wzrok i zaczęła się zastanawiać dlaczego on tak zareagował. Po zjedzeniu posiłku wzięła deskę i ruszyła prosto do domu. Było już około 9 musiała się jeszcze przygotować na spotkanie z Justinem i położyć się na chwilę chodź wiedziała że i tak nie zaśnie. Po godzinie była już w domu miała jeszcze 2 godziny czasu, ona jeszcze spała na kanapie. Więc postanowiła że pójdzie do siebie i się położy. Włączyła telewizję i oglądała nudne programy. Po godzinie wzięła ze sobą telefon i portfel a następnie ruszyła na spotkanie z Bieberem. Umówili się w małej kawiarni dość daleko. Szła jakieś 40 minut i była już na miejscu. usiadła przy stoliku na dworze i czekała na Justina. Po krótkiej chwili chłopak usiadł przy stoliku witając się z nią szerokim uśmiechem. Zamówili kawę i po kawałku ciasta gdy nastała dość krępująca cisza którą przerwała Jus.
- Dobrze Cię widzieć, co tam u Ciebie?
- Szkoda że ja nie mogę powiedzieć tego samego. A u mnie dobrze. Ale nie spotkaliśmy się tutaj żeby rozmawiać o mnie. 
- Też tak myślałem więc o czym chcesz rozmawiać? 
- Chcę żebyś zostawił Mone w spokoju.!
- Hah. Nie. Ta ciekawe coś jeszcze bo się spieszę?
- To nie było pytanie Bieber. Masz ją zostawić nawet nie wiesz jak ją ranisz to przez ciebie całymi nocami płaczę więc odwal się od niej. - zaczęła powoli podnosić głos, a ten się tylko głupio uśmiechał 
- Nie bądź śmieszna. Ja ją ranie? A ty? Nie mów mi że jesteś wobec niej szczera, bo w to nie uwierzę. 
- O co ci chodzi?
- Nie udawaj niewiniątka przecież obydwoje wiemy że jesteś z Niallem w związku, ale boisz się jej o tym powiedzieć. 
- Zamknij się lepiej nic o tym nie wiesz!- wypowiedziała przez zaciśnięte zęby
- Wszyscy wiedzą, tylko nie ona. Niby to dla jej dobra ale wcale tak nie jest NAOMI. - dał duży nacisk na jej imię
- Słuchaj mnie palancie, nic nie wiesz więc się łaskawie nie wtrącaj w nie swoje sprawy.
- To samo mogę powiedzieć o tobie. To nie twoje sprawa co jest między mną a Moną.
- Nie moja!? Tylko że ona przez ciebie płacze!
- Skąd masz pewność że przeze mnie? Widziałem ją ostatnio jak się obściskiwała z innym więc to może przez niego. Nie wątpiłbym nawet jak by to była prawda, a on by jej coś zrobił, a teraz zwala winne na mnie.
- Pieprz się Bieber!- zdenerwowana wstała i ręką wywaliła wszystkie rzeczy ze stołu. - Ostrzegam Cię nie waż się więcej o niej tak wyrażać i rdzę Ci ją zostawić w spokoju!- on patrzyła na nią jak na jakąś wariatkę, ona zaś odeszła i skierowała się w stronę domu. Zostawiając go z tym bałaganem.



                 ***************** Z PERSPEKTYWY MONY ******************


      Obudziła się ze snu. Miała straszny koszmar. Była wystraszona siedziała chwilę na kanapie i oddychała ciężko. Po chili przypomniał jej się wczorajszy wieczór. Przypomniał jej się Zack. łzy zbierały jej się do oczu, ale mocno zacisnęła powieki tak aby się się nie rozpłakać. Powolnym krokiem skierowała się do kuchni wzięła butelkę wody z lodówki i przeczytała małą karteczkę od Naomi.
 " Wyszłam na miasto wrócę niedługo. "
                             Naomi xxx 
Wyrzuciła ją do śmieci i poszła wziąć długi prysznic, nawet nie zdążyła wejść do schodach gdy w drzwiach rozległ się dzwonek do drzwi. 






____________________________________________
No i jest ;) Naprawdę dziękuję tym osoba które komentują
Kocham was. To dużo dla mnie znaczy i motywuje mnie do
napisania kolejnego rozdziału. <3 Mam nadzieję że ten rozdział
również się wam spodoba. 

5 KOMENTARZY I NEXT <3










niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 23


                                                Bo gdy kogoś naprawdę 
                                  Kochasz nie wyobrażasz sobie
                                              życia bez niego 
                                 martwisz się, myślisz, tęsknisz,
                                    po prostu chcesz żeby on 
                                  wrócił, nawet jeśli wiesz, że
                                 nie odszedł na zawsze to i tak
                              boisz się, że coś się może zmienić.
                                         I to najbardziej boli. 
             

                 ~.~.~.~.~.~.~. PERSPEKTYWA MONY~.~.~.~.~.~.~.~


              Patrzyła na niego z niedowierzaniem, ale rzuciła się na niego krzycząc. - ZACK!!!- płakała i mocno się do niego przytuliła. Ten tylko szeptał do jej ucha - Ciii mała już dobrze, nic Ci już nie grozi. Proszę nie płacz- Ona lekko uspokojona odeszła od niego kawałek i cały czas się na niego patrzyła.
- Co ty tu robisz? Przecież wyjechałeś. Ale jak? Nie to nie możliwe. Kiedy? Boże ty stoisz tu przede mną.... - nie dokończyła bo ten jej przerwał 
- Dasz mi chociaż odpowiedzieć na jakieś pytanie czy sama będziesz udzielać sobie na nie odpowiedzi?
- Ja... ja.. ja nie wieże że ty tutaj jesteś. Jak?- cały czas się jąkała bo łzy przeszkadzały jej w mówieniu 
- Hmmm...  To może chodźmy do mnie to Ci wszystko opowiem co? Bo nie będziemy stać na dworze, robi się coraz ciemniej i zimniej. 
- No.. nie wiem ...Naomi będzie się martwić
- To nie daleko i ty mi też musisz opowiedzieć bo widać że coś Ci jest. Czekaj Co? Naomi też tu jest? Ale jak?- po chwili zorientował się że ona mówi poważnie. Po drodze Mona opowiedziała mu jak tu się znalazła z Naomi, po 5 minutach byli już na miejscu. Znajdowali się w dość sporym mieszkaniu jak na jedną osobę. 
- Witaj w moich skromnych progach- uśmiechnął się do niej zachęcająco, ona wymusiła śmiech i weszła do środka, przynajmniej na chwile zapomniała co się stało z Justinem. 
- Teraz mów co ty tutaj robisz?- jej pytanie przeistoczyło się w krzyk przypomniała sobie ile cierpiała po jego odejściu ile kosztowało ją to łez.
- No już spokojnie i nie płacz, nie lubię jak płaczesz, wytarł jej łzy z policzka lecz ta szybko odsunęła jego rękę. 
- No wiec byłem przez 8 miesięcy na służbie, ale odesłano nas bo wszystko się uspokoiło. Nie mogłem wrócić do domu, po takim czasie jak się nie odzywałem miałem tak po prostu wejść do domu i powiedzieć WRÓCIŁEM!, Nie to, nie takie łatwe  wiem jak bardzo rodziców kosztowało moje odejście jak ich to bolało i Tak samo z Naomi nie mogłem. Bałem się wiem postąpiłem jak tchórz ale jak dostawałem listy od nich były od łez widziałem wtedy że ich skrzywdziłem i że pójście do wojska było moją najgorszą decyzją w życiu. Przyjechałem z kumplem tutaj, pomógł mi się tu odnaleźć. I tak mieszkam tutaj od 4 miesięcy. A co u ciebie?
- A ja nie pomyślałeś chociaż żeby do mnie napisać? Nie było Cię rok, a teraz wracasz i pytasz co u mnie ? Co mam Ci powiedzieć ? Że przez trzy miesiące po Twoim odejściu praktycznie nie wychodziłam z pokoju ? Że chodziłam ciągle w dresie z chusteczkami z podkowami pod oczami i nie ogarniętymi włosami ? Że nie spałam po nocach tylko szlochałam poduszkę ? Że zniszczyłam wszystkie Twoje zdjęcia i wyrzuciłam miśki od Ciebie ? Że codziennie wieczorem chodziłam pod Twoje mieszkanie i patrzyłam w okno od Twojego pokoju sprawdzając czy przypadkiem nie wróciłeś ? Że nawet odkurzając , jadąc autobusem czy myjąc włosy potrafiłam się rozpłakać ? Że codziennie pisałam z Twoją siostrą o tobie i wypytywałam się kiedy wrócisz i czy się odzywałeś? Że po szkole spędzałam dwie godziny siedząc na naszej ławce w parku ? Że gdy ktoś zupełnie obcy na ulicy wypowiedział Twoje imię ja przeklinałam pod nosem ocierając grube łzy z policzków ? Że Cię nienawidzę czy mam ochotę Ci przyjebać ? No co mam Ci kurwa powiedzieć ? Bo chyba nie to , że nadal coś do Ciebie czuję ? Czego teraz ode mnie oczekujesz?- łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Zaczęła krzyczeć zabolało ją to. Opadła na kanapę i ocierała łzy.
( Już jest za późno)
- Wiem nie oczekuje od Ciebie wiele, myślisz że mnie to nie bolało. Cały czas o Tobie myślałem. wybacz mi proszę. - w jego oczach było widać łzy, nawet nie starał się ich ukryć nie bał się wiedział że ją zranił.
-  Już jest za późno. To koniec. To co było nigdy już nie wróci.- powiedziała szeptem tak jakby chciała się sama oszukać, bo nie do końca wiedziała co czuje. Wstała z zamiarem wyjścia lecz coś ją zatrzymało, odwróciła się do niego on patrzył jej w oczy z nadzieją że powie że jednak mu wybaczy.
- Zapomnijmy o tym wszystkim, ja już prawie zapomniałam- skłamała sama się okłamywała coś ją jednak skłoniło do tego- ale Naomi też należą się wyjaśnienia, powinieneś się z nią spotkać. Podam Ci nasz adres.- zapisała na małej karteczce ich adres zamieszkania i położyła na małym stoliku.
- Proszę nie mów jej że mnie spotkałaś, muszę się przygotować na spotkanie z nią. A jak u niej się wiedzie jest szczęśliwa?
- Jak chcesz nie powiem nic, to ty naważyłeś tego piwa i powinieneś je wypić. U niej tak teraz ćwiczy z trenerem do szkoły, jest szczęśliwa, ale nigdy o Tobie nie zapomniała. I obwinia się o to że wyjechałeś.
-Nie powinna to była moja decyzja.  a ma kogoś? Jak bardzo się zmieniła?- dalej wypytywał chciał się dowiedzieć jak najwięcej o jego małej siostrzyczce.
- Jak mi wiadomo jeszcze jest sama. Pofarbowała tylko włosy na jasny blond, a tak to nadal jest tą samą zwariowaną dziewczyną. Nie mogę Ci niestety już pomóc śpieszę się. Żegnaj.- wyszła z jego posiadłości i od razu z jej oczy poleciały strumienie łez. Wróciła do domu cała zalana łzami.


              ~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA ZACKA ~.~.~.~.~.~.~

       Załamał się wiedział, jak bardzo zranił Mone, ale postanowił sobie nie odpuścić. Zbyt mocno mu na niej zależało. Wiedział że mocno schrzanił sprawę, ale zawsze każdy mu powtarzał że o miłość trzeba walczyć i on miał taki zamiar. Wziął ze sobą butelkę wódki i poszedł do swojej sypialni.




         ~.~.~.~.~.~.~.~.~ PERSPEKTYWA NAOMI ~.~.~.~.~.~.~.~

       Siedziała w salonie i czekała zmartwiona na Mone, gdy nagle drzwi od ich domu się otworzyły weszła do niech zapłakana Mona.  Naomi chciała na nią nawrzeszczeć ale jak zobaczyła w jakim stanie jest jej przyjaciółka od razu jej nerwy puściły. Mona podbiegła do niej na kanapę dławiąc się łzami, a Hope tylko przytuliła ją i opatuliła kocem. Przez pewien moment milczały. Ale blondynka postanowiła to przerwać.
- Czy to znowu przez niego płaczesz? Co on Ci zrobił. No chyba go zabije. Cicho kochana proszę nie płacz.- była zła myślała że to znowu przez Justina. Mona dalej milczała nie była w stanie nic z siebie wydusić. Ta zaś ja mocniej do siebie przytuliła i starała się ją uspokoić. Po jakieś godzinie Mona zasnęła była 4 rano, Naomi ją przykryła kocem, a sama poszła do kuchni i zastanawiała się co z tym zrobić . Postanowiła że spotka się z Bieberem i sobie z nim porozmawia, nie może pozwolić na to aby tak krzywdził jej przyjaciółkę. Lecz nie wiedziała, że te wszystkie łzy były wylewane przez jej brata Zacka.





__________________________________________
No i jest kolejny. Dziękuje za komentarze to naprawdę
daje mi motywację do napisania nowego rozdziału.
Mam wenę i to sporą. Jeśli po tym rozdziale pojawią
się szybciej 5 komentarzy to dodam od razu.
Niedługo wyjeżdżam więc jeszcze przed wyjazdem
postaram się coś dodać. Kocham I jeszcze raz Dziękuje <3

5 KOMENTARZY I NEXT <3